czwartek, 25 kwietnia 2013

Szybko na poprawę humoru

Obejrzycie, pośmiejcie się, a potem .... kurczę sama nie wiem. Mój synek idzie we wrześniu do pierwszej klasy i to trochę mnie przeraża.




PS: Dotrwajcie do końca drugiego filmiku, bo tam jest boska pointa.

środa, 24 kwietnia 2013

Avon żel pod prysznic Senses

Już bardzo długo myślałam aby stworzyć taką recenzję. Nie będę opisywała każdego żelu z tej serii osobno, tylko stworzyłam taki post zbiorczy i będę go na bieżąco aktualizować wzbogacając o kolejne zapachy.

Żele z Avonu z serii Senses chyba każda z Nas zna. Są one dostępne w butelkach:
- 250ml w cenie od 5 do 10zł
- 500ml w cenie od 9 do 15zł
- 750ml w cenie ok 15-20zł


Opakowanie jest zawsze takie same, tylko kolor nakrętki inny. Na początku ciężko się otwiera, ale po kilku razach zatyczka się wyrabia i nie ma już z nią problemu. Dobrze się dozuję przez dziurkę i nie zalewa zatyczki. Można je postawić do góry nogamii zużyć do końca. Mają dobrą konsystencję, soczyste kolory i zazwyczaj są przezroczyste (czasem zdarzają się kremowe i są one nieprzezroczyste i gęściejsze). Według mnie żele przyzwoicie się pienią i są wydajne. Zapachy intensywne, ale po kąpieli znikają ze skóry. Nie wysuszają i nie posiadają żadnych właściwości pielęgnacyjnych. Poprostu dobrze myją. Jeśli któryś będzie odbiegał jakością, od tego co napisałam powyżej zaznaczę to w notce.

PS: Avon lubi odświeżać stare kotlety, więc będę pisać w nawiasie poprzednie nazwy, pod którymi, żel można było kupić.

ALOHA
- żółty, miętowa nakrętka
- ananas, kokos, hibiskus??? (zapach kojarzący się z Hawajami)

AMORE, BLISSFUL (ALL YOURS)
- fioletowy, jasnoniebieska lub fioletowa nakrętka
- fiołek, wanilia, piżmo (ciężki kwiatowy zapach)
- amore i all yours to edycje walentynkowe


















AMAZON
- męski
- granatowy, czarna nakrętka
- bergamotka, mięta, drzewo sandałowe

BEACH PARTY
- zółty, żółtozielona nakrętka
- zapach lata, głównie ananas z cytrusową nutą
- edycja letnia

CARNIVAL
- różówy, różowa nakrętka
- cytrusy, róże, zapach trochę landrynkowy

CITRUS BURST
- jasnozielony, jasnozielona nakrętka
- cytryna, mandarynka, grapefruit (bardzo cytrusowy, wręcz przypomina zapachem produkty chemii gospodarczej)



















GARDEN OF EDEN
- różowy, różówa nakrętka
- jaśmin, pomarańcza (świetny, jaśmin ma kwiatowy, lekko ciężki zapach, a pomarańcza orzeźwia całość i dodaje owocowej słodyczy)



















HOLLYWOOD
- czerwony, czerwona nakrętka
- kwiaty z wanilią i dodatkiem gorzkiej pomarańczy

















JARDIN (FANTASTIC DAY)
- zielony, zielona nakrętka
- białe kwiaty (świeże, delikatne kwiaty z lekką słodyczą)

LAGOON
- niebieski, jasnoniebieska nakrętka
- brzoskwinia, gruszka (ulubiony zapach mojego męża)














LAZY DAZE
- fioletowy, fioletowa nakrętka
- lawenda i lilia wodna (nie pamiętam zapachu, ale wiem, że mi się podobał)
- edycja letnia

MAGICAL
- jasnoróżowy, jasnoróżowa nakrętka
- dla mnie pachniał czymś ryżowym (sake, mączka???) i liliami - piękny, orientalny zapach

















MYSTIQUE
- różowy, różowa nakrętka
- róża, gardenia, jaśmin, brzoskwinia, wanilia (zapach które w Avonie jest bardzo długo, kwiatowy, prawie niczym perfumy)

MOONLIGHT
- fioletowy, kremowy, fioletowa nakrętka
- pierniczki z czekoladową polewą i nadzieniem owocowym

ORIENT
- brudny pomarańcz, nakrętka w kolorze brudnego pomarańczu
- zapach orientalny, ale bez kadzidełek

REFLECTION
- fioletowy, fioletowa nakrętka
- orchidea i malina

















ROMANTIC KISS
- różówy, różowa nakrętka
- magnolia, jaśmin

SERENITY (SUNSET, RE-CHARGE)
- pomarańczowy, pomarańczowa nakrętka
- manadarynki i przyprawy korzenne (na opakowaniu opisany jako marakuja, piżmo i drzewo sandałowe)




















SEVENTH HEAVEN
- różowy, różowa nakrętka
- peonia, piżmo

















SO FREE
- jasnoróżowy, różowa nakrętka
- słodka peonia i róża

SPIRIT
- jasnozielony, jasnozielona nakrętka
- konwalia i gruszka

















SUMMER BREEZE (SUMMER SPLASH)
- żółty, żółta nakrętka
- przede wszystkim jabłko, z dodatkiem cytryny i magnolii

SUN GODDESS
- pomarańczowy, pomarańczowa  nakrętka
- jaśmin i drzewo sandałowe
- edycja letnia

TROPICS (TROPICAL)
- żółty, żółta nakrętka
- marakuja, kiwi (mocny egzotyczny zapach)

VINTAGE GLAMOUR (IMAGINE)
- kremowy, jasnoróżowy, jasnoróżowa nakrętka
- frezja, lilia, wanilia i piżmo (na dłuższą metę męczący, trochę jak kwiatowe mydło)

WATERBABE
- niebieski, niebieska nakrętka
- zapach świeży, morski z nuty mięty i cytrusów
- edycja letnia

WATERFALL
- niebieski, niebieska nakrętka
- cytryna, limonka, imbir (według mnie jest ta jeszcze zielona herbata)

WITH LOVE
- jasnoróżowy, jasnoróżowa nakrętka
- jaśmin i róża w wersji soft

















XTREME
- męski
- zielony, czarna nakrętka
- grejpfrut, bursztyn i cedr

ZIMOWE, ŚWIĄTECZNE
- zazwyczaj czerwone lub brudno pomarańczowe, czerwone nakrętki
- do tej pory były SPARKLING, WINTER MAGIC, WINTER DELIGHT, WONDERLAND, CELEBRATION
- wszystkie obracają się w świątecznym klimacie, pomarańcza z goździkami, cynamon i przyprawy korzenne itd
- wszystkie o konsystencji żelowej o mocnych, wyraźnych zapachach














Moim ukochanym zapachem był MOONLIGHT. Nie był bardzo nachalny (za to nie lubię właśnie czekoladowych i kakaowych zapachów), a taki własnie ciepły, otulający. Bardzo też lubiłam SERENITY, MAGICAL, SO FREE  i ORIENT. Oczywiście żadnego już nie ma, ale może kiedyś znowu wrócą :)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Lovely, Color Mania nr 408

Wibo ogłosiło wielką wyprzedaż lakierów Lovely. Nie byłabym sobą, gdybym nie skusiła się chociaż na jeden :P Wpadłam do mojego Rossmana, a tam już nie było z czego wybierać. Mówię sobie "na siłę nie będę nic wybierać". Już miałam odchodzić, gdy minęło mi coś fajnego z tyłu. Była to ostatnia buteleczka numerku 408, upchnięta z tyłu za innymi kolorkami. Capnęłam i do kasy - 9ml za 3,19zł.




408 to kolor zagadka - w zależności od oświetlenia przybiera różne kolory. Bazą jest tu koralowa czerwień wpadająca lekko w róż. Do tego fuksowy, różowy połysk i żadnych drobinek. Lakier czasami jest czerwony, czasami prawie fuksją, a czasami koralowy. CUDO!

W domku odbyło się od razu wielkie malowanie. Kolor fajny, pędzelek fajny, ale lakier jest masakrycznie rzadki i zalewa skórki. Jedna warstwa już kryje, ale prześwitują końcówki, więc potrzebna jest druga. Schnie w miarę szybko - trzeba odczekać to 5-10 min. Ale rano okazało się że odcisnęłam na niektórych paznokciach fakturę pościeli, co nie jest już fajne. Potrafi też bąbelkować, gdy nie odczekamy dłużej między warstwami. Końcówki zaczynają się ścierać już następnego dnia, a odpryskiwać zaczyna 3 dnia.

 Spójrzcie jaki lejący!

Czy kupiłabym go ponownie? Nie. Dlaczego? Nie był drogi, ale do ideału brakuje mu dużo. Jednak gdybym spotkała ten sam kolor w innej marce/firmie (do której lakierów mam większe zaufanie), nie wahała bym się.

A teraz mała ciekawostka.
Z najnowszej, blogerskiej kolekcji Wibo zachorowałam na trzy kolorki. Dwa od Jamapi czyli Słoneczny Patrol i Mary Rose oraz kolor Flirt od Amethyst. Niestety ten ostatni okazał się być bardziej fioletowy niż różowy, a na większości zdjęć na blogach jest odwrotnie. Zdjęcie na stronie Wibo nie ma przekłamania i lakier jest dokładnie taki jak tam. Żółtek odpadł i wzięłam w łapki Mary Rose. Podziwiam moje cudo, które zabiorę do domu i wtedy szok. To jest ten sam kolor co wyżej opisywana Color Mania nr 408 - nie różnią się nawet o pół tonu.  Podobno różnią się wykończeniem, ale jestem mocno zawiedziona. Nail Obsession to miały być kolorki wymyślone przez blogerki, a zrobili je w bambuko. Wibo/Lovely nie postarało się i sprzedało ten sam produkt jeszcze raz. Color Mania to 9ml za 3,19zł, a Wibo Nail Obssesion to 8,5ml za 5,99zł. Z tego co czytałam Mary Rose jakością nie grzeszy, więc jeśli bardzo podoba Wam się kolorek to lepiej kupić wersję od Lovely, bo jest ona chociaż tańsza.

Wybaczcie jakość zdjęć, ale robione telefonem.



EDIT 24.04.2013
Tu już z odciśniętą pościelą po raz drugi :( Widać zwłaszcza na palcu wskazującym.


niedziela, 21 kwietnia 2013

Playboy Play It Spicy żel pod prysznic i dezodorant do ciała

Dzięki Wizażowi i firmie Coty miałam możliwość testowania zestawu Playboy. Wybór zapachu, to był totalny przypadek. Do wyboru były trzy, a ja stwierdziłam, że czarny na pewno będzie fajny i trafił do mnie Play It Spicy. Jego główne nuty to:
" Wybuchowa mieszanka granatu, tygrysiej lilii i passiflory odzwierciedla zadziorny charakter kobiety. Jej rozbrykaną duszę uspokaja kremowa baza, emanując przyjemnym ciepłem ambry i drzewa sandałowego."


Paczuszka przyszła totalnie z zaskoczenia w Dzień Kobiet, co było miłym akcentem. Opinia na wizażu wystawiona, więc i czas napisać Wam co myślę o tych produktach.


Zacznę od żelu. Opakowanie jest bardzo fajne, dobrze leży w dłoni, otwarcie nie nastręcza problemów. Niestety jest troszkę niehigieniczne. Dziubek jest za słabo wyprofilowany i zawsze ubabrze się w żelu. Muszę otwarcie dokładnie wycierać palcem z resztek żelu, żeby nie zaschły. Aktualnie żel przelałam do pojemniczka z pompką.

Kolorek w odlewce

Konsystencja nie jest wodnista, idealnie gęsta. Żel ma kolor brzoskwiniowy z perłowym połyskiem, co było dla mnie zaskoczeniem. Spodziewałam się różowego żelu, bardziej w kolorze nakrętki. Tak samo spodziewałam się jakiegoś brokatu lub drobinek, bo w końcu żel ma w nazwie "Dazzling & Provocative". Dobrze się pieni. Nie wysusza skóry.

Zapach jest bardzo mocny i wyrazisty. Orientalny - kwiaty, słodkie owoce, drzewo sandałowe. Wypełnia całą łazienkę, ale dosyć szybko znika ze skóry. Dla mnie to plus, bo to tylko żel, a zapach mają pozostawiać perfumy. Bardzo fajny, seksowny zapach.

250ml tego żelu można kupić za około 11zł. Bez promocji raczej to trochę za dużo. Wydajność jest średnia. Niestety udało mi się to stwierdzić dopiero jak przelałam ten żel do opakowania z pompką. W tej czarnej butli nie widać ile go jest i ciężko to stwierdzić po wadze, bo opakowanie samo w sobie jest ciężkie.


PS: Odlewkę 50ml tego żelu możecie zgarnąć w moim rozdaniu :)

A o deozodorancie z tej linii zapachowej nie będę się długo rozpisywać. Zapach jest taki sam jak w przypadku żelu. Mocny i orientalny. Zagłusza perfumy, ale jest bardzo trwały. Po całym dniu, nawet takim wymagającym spocenia, miło wiedzieć, że jak uniosę rękę do góry, przede wszystkim będę czuć zapach tego spray'u. Bo to jest dezodorant, więc przed mokrymi plamami Nas nie zabezpieczy, ale zagłuszy smrodek.

Z takich przyziemnych spraw: nie wysusza skóry pod pachami, nie brudzi ubrań i jest wydajny. Jedynie cena trochę odstrasza, bo kosztuje ok 17zł za 150ml.

Podsumowując, polecam, jeśli cena Wam nie straszna :)

środa, 17 kwietnia 2013

KOCHANE, CZAS NA ROZDANIE!!!

Długo się z tym zbierałam, ale w końcu przyszedł czas, aby Was w końcu docenić :)


A do zgarnięcia:
- żel pod prysznic Yves Rocher kawowy (mój ukochany - mam nadzieję, że podpasuje zwyciężczyni)
- żel pod prysznic Ailo Vitality winogronowy
- miniaturka kremu Vichy Aqualia Thermal Riche 30 ml (data produkcji 2011, wiec został niecały rok na zużycie)
- kredka Wibo grafitowa z temperówką
- dwie odlewki po 50ml z nowych produktów (żel pod prysznic Playboy Play it Spicy i żel IR malinowy)
- dodatkowo garść próbek Oriflame, Ziaja, Avon i Vichy :)

Jak wziąć udział w rozdaniu:
- obowiązkowo być obserwatorem
- napisać komentarz pod tym postem
- dodatkowy los dla moich dotychczasowych obserwatorek
- dodatkowe losy za każdy rodzaj spamu czyli bannery, notki o rozdaniu czy wpisy na facebooku

Wzór zgłoszenia:
Obserwuje jako ...
Email: ...
Obserwowałam przed rozdaniem: T/N
Dodatkowy spam: T/N link

Mam nadzieję, że się skusicie :)

Powodzenia dziewczyny!!!!

EDIT: Dorzucam krem do rąk w tubce z mocznikiem Isana NOWY

piątek, 12 kwietnia 2013

Dax Perfecta nawilzajacy mus do ciała biała perła masło shea

Serii postów o bubelkach ciąg dalszy :)

W zeszłym roku udało mi się wygrać szybką zgadywajkę u Moniki :) Wśród dobroci od niej znalazł się tusz Grashka, mus do ciała Perfecta i próbaski :)


Opakowanie jest praktyczne - uwielbiam słoiczki. Niestety na dnie nakrętki była taka pianka, ale przykleiła się do musu i wpadła do słoiczka, cała się brudząc - niefajnie.



Zapach jest świeży, bardzo delikatny i totalnie bezpłciowy. Kosmetyk ma kolor niebieski i rzeczywiście ma lekką formułę musu. Niestety niebieski kolorek zawdzięcza sporej ilości barwnika, którego moja skóra do końca nie toleruje i miejscami pojawiły się na mojej skórze zmiany o podłożu alergicznym.









Mus powinien dobrze nawilżać a ten tego nie robi. Jest za lekki, nawet dla mojego męża, bo gdy nie sprawdził się u mnie, to odlałam mu część. Ja mam skórę suchą, a on normalną i oboje mamy takie same zdanie na temat tego specyfiku.


Także mówię temu musowi NIE!

czwartek, 11 kwietnia 2013

Golden Rose tusz do rzęs City Syle

Mam tyle bubelków do opisania, że miałam małą zagwostkę co opisać w pierwszej kolejności :P


Ale postanowiłam, że najpierw opiszę maskarę od Golden Rose, a wtedy będę mogła z czystym sumieniem ją wyrzucić. Co pisze nam o niej producent możecie poczytać TU.


Pierwsze co rzuca nam się w oczy to opakowanie - jest różowe, więc na starcie już u mnie zebrała plus. Potem kolejne zdziwienie gdy widzimy szczoteczkę. Jest ona silikonowa i sztywna, a połowa włosów jest długa, a połowa krótka. Jeśli mam być szczera, to bardzo ciężko operowało mi się tą szczoteczką. Gdy czesałam rzęsy połówką z długim włosiem, to w lusterko widziałam krótkie włoski drugiej połówki i na odwrót. Cały czas myślałam, że zaraz wsadzę sobie tą szczoteczkę do oka. Nawet po miesiącu nie udało mi się nabrać wprawy i strasznie się męczyłam.




Tusz ma ładny czarny kolor, dobrze się rozprowadza, a efekt jaki daje na rzęsach nazwałabym średnim pogrubieniem i wydłużeniem. Idealny na co dzień czy do pracy. Niestety tusz nie wykazuje żadnej wodoodporności czy nawet wodooporności. Wystarczy duża wilgotność powietrza czy trochę wody, a tusz jest już pięknie rozmazany pod oczami (nawet po 5 minutach). Gdyby nawet była ładna pogoda, to przy moim częstym mruganiu i łzawieniu oczu, po kilku godzinach, prawie zawsze miałam lekką "pandę". Na plus mogę zaliczyć fakt, że nie osypuje się.


Niestety tusz po niecałym miesiącu zaczął gęstnieć i już nie nakłada się tak przyjemnie. Po niecałych dwóch, ta czarna zatyczka obluzowała się i wychodziła razem ze szczoteczką, co spowodowało, że sama szczoteczka była niesamowicie uwalona tuszem i nie dało się jej używać. Oczywiście maskara musiała mnie zawieźć wtedy gdy najbardziej jej potrzebowałam. Dlatego też z czystym sumieniem ją wyrzucę, bo niedorzecznością jest trzymać tusz, który raz można używać, a raz nie.

Czy polecam? Nie, bo pomimo, że jest tani, nie jest aż tak dobry, żeby się z nim męczyć.


czwartek, 4 kwietnia 2013

Ziaja Med, Kuracja Wybielająca, Krem wybielający ochronny na dzień SPF 20

Moja opinia jest na podstawie garści próbek tego kremu. Dostałam je w sklepie Ziaji i postanowiłam przetestować zanim na stałe powróci do nas słońce. Jestem białaskiem i chciałam się pozbyć lekkich przebarwień z twarzy, które zostały mi po wakacjach we Włoszech.


Pierwsze wrażenie nie było pozytywne. Krem jest bardzo gęsty, ciężko go się rozprowadza na twarzy, przy okazji ją nieestetycznie bieli, więc nie można go nałożyć na szybko, bo można zostać z białą smugą. Twarz bardzo się błyszczy i konieczny jest puder. Krem ma w składzie sporo silikonów, wiec buzia jest gładka, a podkłady na tym kremie dobrze się rozprowadzają i trzymają.

Krem całkiem nieźle nawilża i chroni twarz przed mrozem.

Niestety po tygodniu zauważyłam, że rumień na moich policzkach się zaognił (skóra się zaczerwieniła i stała się chropowata). Nie byłam do końca pewna, że to po tym kremie, wiec dałam mu szansę. Wytrwałam kolejne 9 dni, ale z twarzy coraz bardziej zaczęłam przypominać potwora. Po odstawieniu tego kremu, w ciągu kilku dni moja twarz wróciła do stanu normalnego.

Efektu wybielenia przebarwień nie zauważyłam, ale też nie miałam okazji, bo zaprzestałam stosowania kremu po niecałych 3 tygodniach.

Nie polecam tego kremu, bo może Wam zrobić kuku tak jak mi. Resztę próbek zużyję do stópek, bo  tam krzywdy nie powinny mi zrobić.