piątek, 29 marca 2013

Schwarzkopf Szampon Supersoft Yoghurt & Red Berries

To już kolejny kosmetyk kupiony przeze mnie w sklepie z chemią niemiecką. Sklep niestety już nie istnieje, czego bardzo żałuję, bo mieli duży asortyment :( Podejrzewam, że tego szamponu w Polsce nie dostaniemy, a szkoda, bo jest bardzo fajny :)


Pojemność 400ml za niecałe 7zł (nie sugerujcie się nalepką).

Opakowanie według mnie jest "słodkie" i był to jeden z powodów, dla którego zakupiłam ten szampon :)

Jak zapewnia nas obrazek z butelki, szampon powinien nas raczyć zapachem owocowego jogurtu i tak właśnie jest. Nie jest to intensywny zapach, ale przyjemny, delikatnie owocowy. Kosmetyk ma jasnoróżowy kolor i perłowy połysk.

Szampon dobrze się pieni i jest wydajny. Dobrze oczyszcza włosy, a jednocześnie nie zostawia jednego wielkiego kołtuna. Nie zauważyłam właściwości pielęgnacyjnych, ale w końcu to szampon. Włosy myję codziennie, bo niestety bardzo szybko mi się przetłuszczają. Nie zauważyłam, żeby wpływał jakoś na moje włosy w tej kwestii- ani nie przetłuszczają się szybciej, ani wolniej jak przy innych szamponach. Szampon przeznaczony jest do włosów farbowanych - farba rzeczywiście wypłukuje się wolniej niż przy zwykłym szamponie.

Uważam, że idealnie się sprawił na moich włosach w sezonie zimowym :) Żałuję, że już nie będę miała okazji go kupić :)

Resztę zdjątek dorzucę jutro wieczorem. Wybaczcie, ale zaraz mąż zabierze mi komputer - jedzie na całonocne granie do kolegi (faceci....). Wybaczcie też, że nie wrzuciłam posta tak jak obiecałam, ale w sobotę mój synek się rozchorował (myślałam, że się zatruł). W poniedziałek okazało się że jednak nie, tylko to jakiś wirus. Ja byłam dowodem, bo mnie zaraził i dopiero wczoraj popołudniu zaczęłam się czuć jako tako....

poniedziałek, 25 marca 2013

Uzupełnienie zakładki wymianka

Zachęcam do zajrzenia tam, robię wiosenne porządki i wrzuciłam tam rzeczy, które mi się już nie przydadzą :)

KLIK

Popołudniu będzie już normalny pościk :)

czwartek, 21 marca 2013

Alterra Mydło w płynie Mandarynka i Jojoba

Po tylu nieudanych próbach polubienia się z marką Alterra (peeling, kulka, szampon), wreszcie znalazłam produkt, który polubiłam. A nawet pokochałam i wiem, że zagości u mnie na stałe :)


Mowa o mydełku w płynie Alterra (marka własna Rossmann) o zapachu Mandarynka i Jojoba. Aktualnie w promocji kosztuje 6zł za 300ml.

Zacznę od opakowania. Stylistyka bardzo prosta, wygodna pompka, dozująca idealną ilość produktu i białe opakowanie, które łatwo utrzymać w czystości. Niestety u mnie jest bardzo twarda woda i szybko na spodzie każdego mydełka pojawia się biały osad z kamienia. Dzięki białemu kolorowi opakowania, nie razi mnie to tak w oczy :P


Konsystencja średnio gęsta, przezroczysty żel. Nie przelewa się przez palce, łatwo można rozsmarować na dłoniach i spienić. Pieni się obficie, a bałam się tego, ponieważ większość ekologicznych produktów ma z tym problem. Gdy zaaplikujemy je na suche dłonie, może się kleić, ale gdy tylko dodamy wody i je spienimy uczucie to szybko znika :)

Mydełko świetnie domywa wszelkiego rodzaju zabrudzenia z dłoni, a nawet pomoże w pozbyciu się nieprzyjemnych zapachów. Samo mydełko ma świeży, energetyczny zapach - nienachalnych mandarynek. Dokładnie słodkie cukierki i skórka mandarynek. Jeszcze kilka chwil czuć zapach na dłoniach po umyciu.

Co najważniejsze mydło, nie dość, że nie wysusza skóry, to mam wrażenie, że delikatnie nawilża. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale po użyciu tego mydełka, nie mam wrażenia uczucia ściągnięcia skóry.

Wydajność jest bardzo dobra. Dozownik wydobywa odpowiednią ilość płynu.

Widziałam, że pojawił się nowy zapach tego mydełka. Spodobało mi się ono na tyle, że na pewno go kupię i wypróbuję. Wam dziewczyny gorąco polecam !!!!



PS: Drodzy właściciele marki Alterra bardzo bym chciała, żeby pojawiły się wkłady do uzupełniania, bo buteleczka z dozownikiem praktycznie są nieziszczone po zużyciu mydełka.

czwartek, 14 marca 2013

Wibo Glamour nr 1 pomarańczowy

Był czas gdy Ambasadorki Wibo zalewały nas swachami tego, co zawierały ich paczki. Jak tylko zobaczyłam ten lakier z serii Glamour, wiedziałam, że muszę go mieć :D

W ten właśnie sposób stałam się posiadaczką tej rdzawej pomarańczki :) Buteleczka jest boska i dla mnie jest ona kwintesencją stylu "glamour". Koszt tego małego cudeńka to ok 6zł.



Jak widać to taka rdzawa pomarańczka ze złotymi drobinkami. Cudownie się mieni. Ja - sroczka kocham takie kolorki :)

Jest mnóstwo zdjęć tego lakieru zaraz po nałożeniu. A u mnie ten lakier po UWAGA! 6 dniach na paznokciach. Jedynie starte końcówki, zero odprysków! Jestem nim zachwycona!!!


Lakier dobrze się nakłada (wygodny pędzelek), do pełnego krycia potrzebne były 3 cienkie warstwy i całkiem szybko wysechł "na twardo".

Bardzo żałuję, ze był tak mały wybór kolorów. Z reszty skusiłabym się na czerwień, ale czerwieni mam sporo i na ten kolor błotka, ale bardzo podobny wygrałam u ewlyn w rozdaniu (zdjęcie poniżej). Ale kto wie, może jak jeszcze spotkam w Rossku, to coś dokupię :)


Ewlyn, mam nadzieję, że się nie obrazisz, ze wrzuciłam Twój liścik do mnie, ale przesyłka od Ciebie była tak urocza, że musiałam pokazać :) Całość pięknie zapakowana z kokardką, ale nie zdążyłam zrobić zdjęcia - mój synek szybciej rozpakował :D

wtorek, 12 marca 2013

TAG Rozrywka blogowa

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju TAGi, bo za pomocą kilku pytań, można czasem dowiedzieć bardzo dużo :) Tym razem zostałam otagowana przez czarna_kawa i bardzo jej dziękuje za to :)



ZASADY
Odpowiadam na 11 pytań, a następnie wymyślam swoje 11 pytań i nominuję 11 blogerek, których liczba obserwatorów jest mniejsza niż 200



1. Twoje największe uzależnienie kosmetyczne?
Kolorowe lub pachnące kosmetyki. Jak coś ma ładne lub fikuśne opakowanie, to jest moje. Jak coś ładnie pachnie to jest moje. Jak coś ma piękny kolorek, to jest już moje :) Czyli moim największym uzależnieniem jest zakupoholizm kosmetyczny :P
2. Coś bez czego czujesz się jak bez ręki?
Jest kilka takich rzeczy: kosmetyki, internet, grający telewizor (nie muszę go oglądać, ale ma hałasować), towarzystwo ludzi i słodkie, gazowane napoje.
3. Jak określiłabyś siebie pod względem charakteru?
Naiwna - mój mąż wciąż nie może się nadziwić, że można mi wmówić wszystko, a przecież mam już swoje lata. Uśmiechnięta - mam wiecznie przyklejony uśmiech na twarzy. Optymistka - zawsze wierzę, że wszystko dobrze się skończy.
4. Co sprawia ci w życiu największą przyjemność?
Dobre jedzenie. Uważam, że pyszne jedzenie potrafi odprężyć, rozweselić, a nawet wprowadzić w błogi stan lenistwa i zadowolenia.
5. Czy jest taka osoba którą mogłabyś nazwać swoim autorytetem? Dlaczego?
Nie mam takiej osoby. Jak już się kimś zainteresuję, to zaczynam czytać i wtedy dowiaduje się rzeczy, które nie do końca mi odpowiadają. Nikt nie jest perfekcyjny w każdym calu, a ja nie umiałabym wielbić osoby z wadami. Podziwiam jakieś tam osoby, ale one wiecznie się zmieniają, tak jak i ja się zmieniam. Autorytetu brak.
6. Czy masz jakieś kompleksy? Jak sobie z tym radzisz?
Każda z Nas ma kompleksy, ale już dawno temu je zaakceptowałam. Chciałabym być chudsza i nad tym pracuje, ale wiem, że nigdy modelką nie będę. Chciałabym mieć gęstsze włosy, ładniejsze paznokcie, mniejsze stopy itd Wymieniać można by bez końca, ale to nie ma sensu. Staram się być zadbana i schludna, kieruję uwagę na moje atuty i żyję dalej :)
7. Jakie cechy cenisz u innych ludzi?
To jest bardzo ciężkie pytanie. Każdego lubię za coś innego, jednego za to, że jest ponurakiem, innego za wieczny optymizm, jednego za rozbrajającą szczerość, a drugiego, za to, że nie paple o wszystkim. U jednej osoby coś może mnie denerwować, a u innej daną cechę będę ubóstwiać. Także nie potrafię wymienić takich cech..
8. Sytuacja której nie zapomnisz nigdy a która w jakiś sposób wpłynęła na twoją osobę?
Jest takich mnóstwo, więc nie będę wymieniać, zwłaszcza, ze nie umiałabym wskazać jednego zdarzenia.
9. Co najbardziej liczy się dla ciebie w życiu?
Synek i święty spokój :)
10. Największa wpadka jaka ci się kiedykolwiek przydarzyła?
Ciąża na drugim roku i nie skończone studia w kierunku chemia :(
11. Dlaczego zaczęłaś blogować?
Zaczęło się prozaicznie. Szukałam opinii o jakimś tam produkcie i trafiłam na blogi. Do tej pory blogi kojarzyły mi się z pierdołami pisanymi przez nastolatki lub żalami wylewanymi przez świeżo upieczone mamy. A tu takie zaskoczenie, że można pisać o kosmetykach, o czymś co kocham... Pomyślalam "Ja tez tak chcę!". Jeszcze tego samego dnia założyłam bloga :)

Nominuję do TAGu:

Moje 11 pytań dla Was :)
1. Gdybyś mogła zmienić imię, to na jakie i dlaczego?
2. Element wystroju Twojego mieszkania/pokoju, którego szczerze nienawidzisz.
3. Zakup z którego najbardziej się cieszysz (coś upolowanego lub długo wyczekiwanego).
4. Trend w modzie lub/i makijażu, który do Ciebie nie przemawia.
5. Opisz najbardziej zwariowaną rzecz, którą zrobiłaś.
6. Wymień przedmioty znajdujące się w Twojej torebce.
7. Jeśli czytasz aktualnie książkę, to jaką?
8. Gdybyś mogła mieć jakąś supermoc, to jaka ona by była?
9. Kosmetyk, bez którego nie mogła byś żyć, to...
10. Przedmiot, który zalega gdzieś w szafie, a którego nie masz serca wyrzucić.
11. Gdy dobra wróżka mogła spełnić Twoje trzy życzenia, to jakie one by były??

I to tyle. Zapraszam do zabawy :)


EDIT 19.3.2013

Zostałam otagowana przez Malwina Pach, ale nie chcę tworzyć kolejnego postu, więc odpowiem na te pytania w tym.

1. Co zainspirowało Cię do prowadzenia bloga?
Odpowiedź powyżej w pytaniu 11 :)
2. Czy to co zamieszczasz na swoim blogu jest twoją pasją czy raczej związane z pracą ?
Pasja i tylko pasja. Pracę mam nudną i nie związaną z kosmetykami.
3. Jaki jest twój ulubionych kosmetyk i dlaczego?
W poprzednie wakacje pokochałam wodę termalną i teraz wiem, że nie mogłabym bez niej się obejść :)
4. Skąd wzięła się nazwa twojego bloga?
Najpierw było avonagain.blogspot.com, bo znów zaczęłam być konsultantką po kilkuletniej przerwie. Potem jednak stwierdziłam, że nie chce się ograniczać do jednej marki, a nie chciałam całkowicie rezygnować z nazwy bloga. Tak też przemianowałam się na maniaagain.blogspot.com, czyli wszystkim znana Kosmetyczna mania :) Chciałam, żeby nazwa bloga sugerowała czytelnikowi, co może u mnie znaleźć :)
5. Rzecz, bez której nigdzie się nie ruszasz? 
Kieszenie mogę mieć puste (czyli mogę wyjść z domu, tak jak stałam), ale jedną rzecz zawsze zbieram - klucze do mieszkania :P
6. Najbardziej szalona rzecz, jaką zrobiłaś w życiu? 
Często mi się zdarza nie pomyśleć, zrobić coś, a potem żałować lub nie. Chyba takim największym ryzykiem było postanowienie urodzenia dziecka, a więc także rzucenie studiów i wyjście za mąż.
7. Jaką książkę ostatnio przeczytałaś i jakie wywarła na tobie wrażenie?
Mam kilka takich książek, do których nie mogę się zabrać, jednak na chwilę obecną odchodzą w daleką przyszłość. Zaczęłam czytać "Pieśni Lodu i Ognia" i przez najbliższe kilka miesięcy nie ma szans na inne tytuły (każdy tom ma minimum 700stron, a tomów jest 8 na chwilę obecną).
8. Trzy rzeczy, które zabrała byś na bezludną wyspę? (Standardowe pytanie )
Pasta do zębów, coś do mycia (np 2w1 szampon i żel) i krem z filtrem. Oczywiście są to 3 kosmetyki, ale jak bym miała się zdecydować na 3 przedmioty, to bym nie umiała.
9. Jaką super moc chciała byś posiadać ?
Nieśmiertelność - strasznie żałuję, że nie zobaczę tego co będzie potem.
10. Co najbardziej Cię denerwuje?
Beznadziejni kierowcy. Nic bardziej nie wkurza jak dziadek, który jedzie na działkę raz w tygodniu i nie przekracza 30km/h. Albo nie wrzucanie kierunków przy skręcaniu i zatrzymywanie się przed skrętem gdy nic nie stoi na przeszkodzie by jechać dalej. A najbardziej tępię kierowców, którzy się wciskają na ch*ma - ja jeśli źle skręcę po prostu wrzucam kierunek i czekam grzecznie, aż ktoś mnie wpuści lub jadę żle i zawracam w pierwszym możliwym miejscu.
11. Jaką postać z filmu, bajki itp najlepiej lubisz i za co ?
Od zawsze był to Kopciuszek - to jest moja ukochana bajka i ukochana księżniczka :)

I wsio :)

piątek, 8 marca 2013

Sulphur Buskie SPA siarczkowe

Dawno, dawno temu, a dokładnie jeszcze w zeszłym roku udało mi się wygrać cosik u  Arsenic :)


Zacznę najpierw od samej paki z wygraną. Przyszło zwykłe kartonowe pudełko, ale wydawało mi się podejrzanie ciężkie. Nie byłam pewna, jaka jest objętość płynu, więc musiałam najpierw zatargać do domu, żeby móc otworzyć. A w środku wielka niespodzianka!!! Bo oprócz płynu, ulotek z informacjami, listu, było aż 6 miniaturek!!! 3 maski i 3 borowiny :)


Opakowania nie grzeszą urodą, ale gdy kosmetyk sam się broni, krzykliwe opakowanie nie jest mu potrzebne :) Zresztą większość kosmetyków aptecznych ma taką ubogą stylistykę.

Specyfik ma konsystencję lejącego żelu. Jest w kolorze rozgrzanego lukru, czyli biało-przezroczysty. Ma lekko perłowy połysk.


Przyszedł czas na kąpiel. Na opakowaniu jest podana ilość na jedną kąpiel, czyli od 1/4 do 1/2 szklanki na wannę wody. Leję mniej więcej na oko. Woda staje się trochę mętna, ale nie zmienia koloru (np. olejek Oilatum sprawia że woda staje się mleczna). Piana jest niewielka, przykrywa cienką warstwą powierzchnię wody. Zapach jest idealny i nie zmieniałabym w nim nic. Jest to połączenie zapachu bergamotki i lemon - skórka cytryny z delikatnymi świeżymi ziołami. Zazwyczaj nie lubię takich zapachów, ale ten naprawdę jest kapitalny. Idealnie mnie odpręża. Zostaje na skórze jakiś czas, ale jest bardzo delikatny.

Najbardziej jednak jestem zadowolona z działania. Po kąpieli nie ma uczucia ściągnięcia ani wysuszenia, a własnie to powoduje u mnie długie moczenie się w wannie. Po olejkach do kąpieli zostaje tłusta warstwa na wannie i ciele, a tu nie mamy z tym problem, a efekt na skórze porównywalny, czyli delikatne nawilżenie i wygładzenie.

Spróbowałam użyć go jako żelu, tylko że względu na rzadką konsystencję, wylałam go na myjkę. Dobrze oczyszcza i się pieni, przy okazji wydziela się ten cudowny zapach. Jednak trzeba go troszkę więcej niż zwykłego żelu, a i sam zapach za szybko znika, także zdecydowanie wolę go wlewać do wanny i w spokoju delektować się tym rozkosznym aromatem :)

Cena za 500g to ok 27zł. Butla starcza na około 10 użyć i to mogę potwierdzić, bo u mnie zostało jeszcze na ok. 3 razy.

Czy kupię? Odpowiedź jest jeszcze nie jednoznaczna. Płyn jest świetny, ale chcę jeszcze wypróbować borowinę i dopiero wtedy zdecyduję co bardziej mi odpowiada :) Ale kupić kupię, tylko jeszcze nie wiem co. Wam polecam, chociażby dla zapachu :)

Jeśli chodzi o skład i więcej informacji o samej firmie to zachęcam do przeczytania bardzo obszernego wpisu na blogu Arsenic. Tam jest wszystko bardzo rzetelnie wytłumaczone :)


 Strona Sulphur TUTAJ.