wtorek, 11 czerwca 2013

Fejs

Na niedzielnym spotkaniu troszkę porozmawiałam sobie z innymi blogerkami o fejsie. Koniec końców wyszło, że potrzebny, wiec założyłam. Najbardziej przemówił do mnie argument Wojtka, że jest tam mnóstwo zniżek i rabatów. Chyba z zakupoholizmu nigdy się nie wyleczę :P

Możecie teraz tam zaśmiecac, zapraszac itd. Jesli wrzucicie w komentarzach linki do waszych kont (czy czego tam będziecie chciały) to polubię bez szemrania i wybrzydzania.

Sama Was zapraszam do przyłączenia się do akcji Palmers, gdzie można zgarnąc minaiturki. Wiecej przeczytacie w linku poniżej:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=501412469913785&set=a.259483130773388.61113.184502458271456&type=1&theater

Jesli się przyłączycie to wklejcie tam
poleciła kosmetyczna mania

PS: ikonka od bloglovin' też się pojawiła na pasku bocznym, więc zachęcam do zostania moimi "followersami"  :)

Avon Lśniąca szminka Ultra Colour Rich Berry Glitz Pink Paparazzi

Jestem wielką fanką pomadek i błyszczyków z Avonu i będę to zawsze podkreślać. Dla mnie są idealne :)


Jak pomadka tylko się pojawiła w katalogu, to wiedziałam, że muszę ją mieć :) Najpierw padło na Pink Paparazzi, ale stwierdziłam, że takich fuksji mam już sporo, więc postawiłam, na bardziej neutralny kolor, czyli Berry Glitz. Tej pierwszej zamówiłam sobie tylko próbeczkę.








Opakowanie jest eleganckie i intrygujące jednocześnie - różowy plastik o lustrzanym wykończeniu. Sama pomadka ma wytłoczoną geometryczny wzór z boku. Całość sprawia wrażenie luksusu :)


Już na zdjęciach powyżej zauważycie, że pomadka jest transparentna, czyli nie daje pełnego krycia. Ładnie pachnie i dobrze smakuje, co dla takiego zjadacza pomadek jak ja ma znaczenie. Jest miękka i łatwo rozprowadza się na ustach. Nie wysusza ich, nie wchodzi w załamania. Trwałośc do pierwszego posiłku, równomiernie schodzi z ust. W szmince są drobinki, ale na ustach ich nie widac. Nie migrują też po twarzy.

Poniżej na zdjęciu po lewej Berry Glitz, po prawej Pink Paparazzi. Na moich ciemnych ustach różnica jest niewielka.

 
Która Wam się bardziej podoba???

PS: Mam już ponad 100 obserwatorów i ponad 30tys wyświetleń, więc na dniach spodziewajcie się dużego rozdania :)

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Weekend, spotkanie blogerek i takie tam pierdoły

Ostrzegam!!! Będzie długo, mam nadzieję, że nie nudno i będą też zdjęcia (większość pożyczona z innych blogów bo ja aparatu nie miałam, a dlaczego wyjaśni się niżej) :D

Zaczęło się prosto, czyli załapałam się na III Spotkanie Poznańskich Blogerek :D Wielka wyprawa i wielkie nadzieje. Powiem wprost - obawiałam się, że nie odnajdę się w tym towarzystwie, albo nie zostanę zaakceptowana. To było moje pierwsze spotkanie ever i zastanawiałam się, czy nie pomyślą sobie "co za idiotka??co ona tu robi?? nie lubimy jej!!!". Stresik :P


Oczywiście po drodze do Poznania jest Konin, a tam niedaleko mieszka moja babcia, więc postanowiliśmy, że wyjedziemy w sobotę i trochę posiedzimy z rodzinką :D Najbardziej zadowolony był mój synek, który dzisiaj rano mi oświadczył, że od teraz na każdą sobotę i niedzielę będziemy wyjeżdżać do "dalekiej" babci :)

Z Konina zabraliśmy Mariolę i ruszyliśmy na Poznań. Mariola jest bardzo, bardzo sympatyczną osóbką i pozdrawiam ją goraco!!

Miało nas być 34, a ostatecznie było lekko ponad 20, choć przyznam się, że to na plus. Miałam problem z dopasowaniem buzi do blogów, ale się udało. Z niektórymi dziewczynami zamieniłam tylko kilka słów, więc czuję niedosyt - za dużo nas i za mało czasu. Było bardzo miło i chodzi mi po głowie już pewien pomysł, ale o tym kiedy indziej.

Lista obecnych blogerek:

jak nie ma zdjęcia to będzie ono później :)

Lwyca z http://www.blondandwavy.blogspot.com/
Gosha z http://rozowaszpilka.blogspot.com/
Marti z http://www.beautyandmac.blogspot.com/
Kasiaj85 z http://sweet-and-punchy.blogspot.com/

na zdjęciu poniżej skład ten co powyżej, ale jeszcze na zdjęciu na honorowym miejscu mamy
Yasinisi z http://yasinisi.blogspot.com/


Mariola z http://otulona-zapachem.blogspot.com/
Małgosia/delishya czyli ja

Donia ukryta za dłonią z http://donia85.blogspot.com/
Zlotowłosa z http://www.zlotewlosy.blogspot.com/

poniżej w słabej rozdzielczości, ale na zdjęciu Donia, Złotowłosa i załapała się jeszcze
Iwona z http://kosmetykilapieniczegonieprzegapie.blogspot.com/





Gosia/Dezemka z http://dezemka.blogspot.com/
Monia z http://loveshopping91.blogspot.com/

Mama Stelli i Livii z http://scoobyciasteczka.blogspot.com/
Obsession z http://somethingtodoff.blogspot.com/

 
Aneta z http://milena81.blogspot.com/
Kurka z http://kurka-bloguje.blogspot.com/

Wojtek z http://mrmajlajf.blogspot.com/
Kawaii maniac z http://kawaii-maniac.blogspot.com/
Arachne z http://soshallowme.blogspot.com/

Julia z http://lavanda3.blogspot.com/

Daria z http://duszkowyswiat.blogspot.com/


Rossnet z http://madziakowo.blogspot.com/ (pierwsza z lewej)


Jeśli kogoś pominęłam to pisać, bo chyba jedna osóbka mi umknęła.

Chciałybyście więcej zdjęc zobaczyc to zapraszam ponizej:
http://mrmajlajf.blogspot.com/2013/06/fotorelacja-iii-poznanskie-spotkanie.html
http://donia85.blogspot.com/2013/06/spotkanie-poznanskich-blogerow.html
http://madziakowo.blogspot.com/2013/06/spotkanie-poznanskich-blogerow.html
http://otulona-zapachem.blogspot.com/2013/06/spotkanie-poznanskich-blogerow.html
http://kosmetykilapieniczegonieprzegapie.blogspot.com/2013/06/zlot-blogerow-w-poznaniu.html

W tym czasie, gdy ja rozkoszowałam się w obecności innych blogerek, moje chłopaki zwiedzały Poznań, aż 15min.


Dlaczego tak krótko???

Odpowiedź poniżej...


Okazało się, że był jakiś zjazd mustangów, więc zamiast zdjęć poznańskiej starówki na karcie jest milion zdjęć samochodów. Potem zaliczyli lody i mój mały lodożerca jak zwykle upaprany.


Po spotkaniu blogerek pojechaliśmy do Ignacewa na rekonstrukcję bitwy z 1863 roku. Upał i piach, a ja w tych samych ciuchach i butach co na spotkaniu. Buty i stopy miałam czarne i była jedyną oglądającą w szpilkach :D





Potem powrót do zalanej Warszawy (mama i teściowa dzwoniły na zmianę, żeby sprawdzić, czy aby na pewno nie utopimy się na trasie AK). W domku byliśmy za kwadrans dwunasta. Rozpakowałam wszystko, umyłam się i po przyłożeniu głowy do poduszki, już mnie nie było :)

niedziela, 2 czerwca 2013

Avon Naturals mus do ciała róża i brzoskwinia

Kupiłam z ciekawości pod wpływem wielu pozytywnych opinii zarówno na blogach jak i wśród koleżanek. Teraz mogę powiedzieć, że były one całkowicie zasłużone.


Na uwagę zasługuje zapach i konsystencja. Zapach jest bardzo intensywny i utrzymuje się dosyć długo, choć z czasem wietrzeje. Nie do końca mi się on podoba, według mnie jest trochę sztuczny. Natomiast wszystkim, którym dałam go powąchać bardzo się podobał, wiec mogę być tu nieobiektywna.
Konsystencja jest inna, bardzo lekka, przypomina bitą śmietanę. Mus ma perłowy połysk i jest śliski. Łatwo się rozprowadza i pozostawia delikatny film (nic tłustego raczej uczucie nawilżenia i gładkiej skóry).Wchłania się ok 5min.


Od razu likwiduje uczucie ściągnięcia i całkiem przyzwoicie nawilża - nie spodziewałam się tego po linii Naturals. Efekt utrzymuje się do kilku godzin. Ja Wam polecam :)


Skład dla znawców.

Dostępne zapachy:
- róża, brzoskwinia
- wanilia
- miód i mleko
A za niedługo będzie jeszcze:
- kwiat wiśni
- lilia i gardenia
i obydwa mnie kuszą :)

PS: Powoli zbliżam się do 100 obserwatorów i 30 tys wyświetleń, dlatego niedługo spodziewajcie się rozdania  :D

sobota, 1 czerwca 2013

Bebe, nawilżający krem na dzień z lekkim podkładem hell/jasny Good Bye Make-up

Krem był wygraną w oddaniu u LaNiny. Byłam go bardzo ciekawa, ale mam otwarte dwa podkłady i jeden krem BB, wiec długo u mnie przeleżał nie ruszony. Aż w końcu nie wytrzymałam.



I nastąpił wielki zawód (bo i ze względu na markę pokładałam w nim wielkie nadzieje). Pomimo, że to odcień jasny, jest dla mnie za ciemny. Poniżej porównanie z innymi kosmetykami, które posiadam.



Mam nadzieję, że pomimo, iż zdjęcie jest dość ciemne (brak słońca i wieczne chmury), to można zauważyć, że jest on dużo ciemniejszy od reszty i lekko wpada w różowe tony.

Nie potrafiłam złapać tego efektu na twarzy, tak by był on widoczny na zdjęciach, wiec opiszę. Tak wygląda mój policzek i kawałek szyi z tylko nałożonym zwykłym kremem nawilżającym.


Jak widać jestem blada i wiecznie zaróżowiona. Do tej pory wydawało mi się, że mam w miarę gładką buzię. Zdjęcie zrobione z świetle dziennym bez flesza.


Zdjęcie drugiego policzka, zrobione od razu po tym powyżej, ale za każdym razem włączał się flesz. Powyżej ciemnej linii (mniej więcej) nałożony krem BEBE. Skóra się błyszczy, podkreślone są wszystkie nierówności i pory. Już nie wspomnę o efekcie opalenizny na buzi - krem się ładnie wtapia, ale dla mnie jest za ciemny i to się rzuca w oczy, przy mojej białej szyi i dekolcie (nie mam zamiaru mazać się cała podkładem czy kremem BB).

Jeśli chodzi o właściwości, to krem nie wywołał żadnej niepożądanej reakcji, równomiernie się ścierał w ciągu kilku godzin noszenia. Absolutnie nie matuje (twarz błyszczy się jak wysmarowana olejkiem) i nie wysusza przez swoją lekko tłustą konsystencję.

Także pomimo dwóch prób mówię mu nie, głównie ze względu na kolor (błyszczenie można zawsze zniwelować pudrem). Z powodu koloru odrzuciłam także krem Olay z podkładem (najjaśniejszy odcień robi ze mnie mulatkę).

Patrząc na te zdjęcia, już wiem, ze pewnie z kremem BB z Yves Rocher też pewnie się nie polubię :(

Co w ogóle sądzicie o drogeryjnych kremach BB?