sobota, 29 grudnia 2012

Szampon Sence Fruit Collection

Pisałam już, że zaopatruję się w chemię niemiecką i ostatnio skusiłam się też na kilka zagranicznych kosmetyków. Między innymi był to właśnie ten holenderski szampon.

W tle jest napis Schwarzkopf, ale to z innego produktu. Wybaczcie.

Cena była niska (coś ok 5zł), pojemność spora, no i jeszcze ten zapach (zielone jabłka i figi).

Szampon miał zawierać ekstrakty roślinne (to właśnie przez nie skusiłam się na zakup), ale niestety są one w składzie zaraz po parfum, czyli w ilościach śladowych.

Zapach jest mało intensywny, troszkę się zawiodłam, bo liczyłam na coś bardziej spektakularnego.
Bardzo dobrze się pieni, przez co jest wydajny, ale to zasługa głównie składu.

SKŁAD: AQUA, SLS, COCAMIDE DEA, SODIUM CHLORIDE, FRAGRANCE, CITRIC ACID, FRUIT EXTRACT, METYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLINONE, BENZYL ALCOHOL, CI 42090, CI 15985.

Przerażający troszkę, co??? Dlatego nie polecam, bo wrażliwszym włosom, czy skórze może zrobić kuku.

Używam go sporadycznie. Głównie, kiedy czuję, że moje włosy są przesycone maseczkami, odżywkami, olejami i innymi specyfikami do włosów. Stają się wtedy oklapnięte, ciężkie i bardzo szybko się przetłuszczają. Umycie ich tym szamponem usuwa wszystko to, czego delikatny szampon nie usunął. Oczywiście włosy są po tym tępe, suche i poplątane. Konieczna jest maseczka lub dobra odżywka.

Dzięki takiemu oczyszczaniu moje włosy nabierają lekkości, której czasem zaczyna im brakować. U mnie się sprawdza ten model pielęgnacji, u Was nie koniecznie, więc każdy musi znaleźć swój sposób na swoje włosy :)


2 komentarze :

  1. Odpowiedzi
    1. uwielbiam ładnie pachnące środki czystości :)
      szkoda, że tu taki zawód, bo zapowiadało się nieźle :(

      Usuń