czwartek, 25 października 2012

Avon maseczka Planet Spa peel-off wygładzająca "Ryż i sake"

Słodkie lenistwo dziś mnie dopadło. Najchętniej przeleżałabym cały dzień w łóżku :)

W związku z tym pomyślałam, że czas opisać kolejną maseczkę w związku z TAGiem. W swoich zbiorach mam lub miałam kilka maseczek peel-off z Avonu z serii Planet Spa:
- wygładzająca japońska z "Sake i ryżem"
- oczyszczająca "Prowansalska lawenda i jaśmin"
- odświeżająca z algami "Greckie Morza"
Podobno peel-off jest jeszcze ta nowa z kawiorem. Jak kupię (mam w planach ją na styczeń, bo w katalogu 1/2013 będzie w promocji za 9,99zł), to wtedy na pewno opiszę :)



Najlepsza jest na chwilę obecną ta z japońska z "Sake i ryżem", lawendowa jest znośna, a grecka fatalna. Grecką kupiłam bardzo dawno temu, smród alg połączony z alkoholem, dziwna konsystencja przez kawałki/grudki alg i kiepskie efekty po zastosowaniu. Zdziwiłam się jak wprowadzono ja do katalogu powtórnie, ale na szczęście znów ją wycofują - także dziewczyny nie kupujcie!

W lawendowej najbardziej podoba mi się zapach, choć przy nakładaniu czuć tylko i wyłącznie alkohol. Dopiero jak odparuje to mamy piękny kwiatowy zapach (lawenda i jaśmin), który pomaga się zrelaksować. W konsystencji klejąca jak każda peel-off, na skórze szybko zastyga i ściągamy ją w całości. Przezroczysta z perłowo-fioletowym połyskiem. Efekty są średnie, więc pewnie bym jej już nie kupiła, ale została wycofana ze sprzedaży, więc nie mam tego dylematu.


I tak jak pisałam, najlepsza z całego tego tria, jest maseczka japońska z "Sake i ryżem". I to na niej chciałabym dzisiaj się skupić. Cena waha się od 10 do 27 zł za 75 ml, w styczniowym katalogu będzie właśnie za 10 zł, także warto wtedy ją zamówić. Opakowanie standardowe, czyli miękka tuba i zatyczka typu klik.


Sama maseczka jest biała, dosyć gęsta i klejąca, ale ładnie się rozprowadza na twarzy, zastyga całkowicie w przeciągu 10 min. Na początku czuć alkohol, potem jak dla mnie zapach jest niezidentyfikowany (trochę orientalny), nie jest ładny, ale też nie śmierdzący. Po zastygnięciu maseczkę można ściągnąć z twarzy w jednym kawałku (dla mnie to zawsze frajda, żeby ściągnąć ją, nie rozrywając jej), ale potrafi na tyle dobrze przywrzeć, że przy ściąganiu może ciągnąć za mikroskopijne włoski.



No i czas na efekty, a tu naprawdę są spektakularne. Buzia jest dużo gładsza i przyjemniejsza w dotyku, cera rozświetlona i wyglądająca na zdrowszą. Skóra jest zmatowiona, oczyszczona, a pory zmniejszone. Maseczka lekko ściąga, ale nie jest to takie intensywne uczucie jak przy glinkach! Nie wysusza skóry, a po jej zastosowaniu kremy dużo lepiej się wchłaniają. Ten widoczny efekt rozświetlenia utrzymuje się jeden dzień, natomiast skóra jest gładsza w dotyku ok 3 dni.

Skład:
AQUA, POLYVINYL ALCHOL, ALCOHOL DENAT, POLOXAMER 185, XANTHAM GUM, PARFUM, METHYLPARABEN, ORYZA SATIVA BRAN OIL, PROPYLENE GLYCOL, BHT, RICE FERMENT FILTRATE (SAKE), CAMELLIA SINENSIS EXTRACT, GLYCINE SOJA EXTRACT, CI 77891

Szczerze polecam, bo jeszcze nie spotkałam się wśród koleżanek z negatywną opinią po jej zastosowaniu :)

Miałyście? Macie? I jak u Was się sprawuje?

5 komentarzy :

  1. Miałam ja kilka lat temu. Ale tak mnie ciągnęła za wszystkie włoski, ze po jednym użyciu oddalam. Miałam wrażenie, ze chce mi skore zedrzeć. Nawet nie pamiętam jaki był efekt... Chyba, ze teraz jest jakaś nowa ulepszona wersja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nadal ciągnie za włoski, ale wg mnie i tak ból (jak praktycznie nie czuję) jest dużo łagodniejszy niż przy depilacji brwi czy wąsika :D

      Usuń
  2. Miałam kiedyś tą japońską wygładzającą. Taka sobie była. Z Planet Spa lubię bardzo tą tajską. Ładnie pachnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie przepadam za kosmetykami avon ale akurat seria planet spa mi odpowiada. Miałam maseczke błotną z tej serii a teraz dostałam kolejną rewitalizującą z czarnego kawioru, sprawdzę to cacko dziś wieczorem po użyciu peelingu :)

    OdpowiedzUsuń