wtorek, 25 września 2012

Oriflame pomadka Power Shine Sexy Plum Raspberry Sorbet

Za oknem szaro i buro. Więc w moje posty wprowadzę troszkę "dazzling & glitter" :P Uwielbiam wszystko co świecące, błyszczące, dające po oczach, a jeszcze jak to ma coś wspólnego z różem lub czerwienią to jest już moje :D

Jeśli kiedykolwiek miałyście styczność z katalogami Oriflame, to pewnie także zdarzyło Wam się trafić na pomadki Power Shine. Jedni je kochają (TO JA!), a inni nienawidzą. Wszystko przez błyszczące drobinki.....


A więc pomadka w promocji kosztuje ok 16-20zł, więc do tanich nie należy. Normalna cena to 30zł, co jest już przegięciem zwłaszcza że pomadki jest 1,6g!!!

Dostajemy ją w kartoniku, za co potępiam, bo szkoda papieru. Niestety musi tak zostać, bo pomadki strasznie się obdzierają z tej srebrnej farbki i po jakimś czasie wyglądają nieestetycznie. Niby zmienili opakowania na bardziej wytrzymałe, ale i tak dosyć szybko pojawiają się drobne zarysowania. Pomysł żeby szminki były ciut szersze od długopisu, bardzo mi się podoba, bo bez problemu wejdą nawet do najdrobniejszej kopertówki.

Bezproblemowo się wykręcają i delikatnie pachną melonem/arbuzem. Są miękkie, więc nie ma problemu z ich równomiernym rozsmarowaniem, ale dosyć szybko znikają. Naprawdę szybko, czasami sama byłam zaskoczona, że to już koniec. Są też łamliwe, więc nie wolno wykręcać ich za dużo.

Sexy Plum

Sexy Plum

Sexy Plum

Sexy Plum
Dwa ostatnie zdjęcia najlepiej oddają kolor (coś pomiędzy ciemnym brudnym różem a brązem).

Nawet najciemniejsze kolorki są transparentne, także nie zrobi sobie człowiek nimi ku-ku. Dodatkowo drobinki je rozświetlają dając efekt pięknych, pełnych, roziskrzonych ust. Miałam kolorek Pink Punch (jasny, ciepły róż) i stosowałam go samodzielnie, jak i na pomadki. Daje efekt w stylu błyszczyka, tylko usta nie są mokre i lepkie.

Oczywiście nie polecam sugerować się zdjęciami w katalogu, bo i kolory czasem dosyć mocno odbiegają, no i wydaje się ona tak lekko "festyniarska/odpustowa". Na ustach jest ten blask, ale bardziej stonowany i delikatny, bo te drobineczki są naprawdę maciupeńkie i w kolorze srebrnym. Ja stosuje ją do makijażu dziennego, ale niektórym może się wydać zbyt "bling, bling".

 Raspberry Sorbet

Raspberry Sorbet

Raspberry Sorbet
Taka malina z odrobiną fuksji.

Niby w tych pomadkach jest witamina E i olejek z dzikiej róży ale nie zauważyłam jakiś specjalnych właściwości odżywczych czy nawilżających.

Aktualnie jestem w posiadaniu dwóch kolorków:
Sexy Plum czyli połączenie brudnego różu z brązem CUDOWNY!!!
Raspberry Sorbet czyli malinowy z odrobinką fuksji ( z tego koloru nie jestem do końca zadowolona)

Teraz myślę o zakupie kolejnego różu tylko tym razem w chłodniejszej tonacji czyli Clover Haze i nowej Sexy Plum bo moja właśnie kończy żywot.

Same oceńcie jak Wam się podoba efekt, bo ja UWIElBIAM <3<3<3<3<3

4 komentarze :

  1. mam ją w odcieniu Clover haze i jestem zadowolona i zastanawiam sie jaki teraz odcieńobie zamówić żeby tez pasował mi do ust. ta szminka jest rewelacyjna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może ten beżyk frosted champagne?? bo słyszałam że to ładny kolorek a to także jasny kolorek, bo jak nie malujesz się ciemnymi kolorkami na ustach, to lepiej nie próbować, bo kolorki w katalogu a w rzeczywistości bardzo się różnią :/

      Usuń
  2. mi się strasznie podoba raspberry sorbet ale nie wiem czy to nie jest zasługa dobrze zrobionego zdjecią wyszedł zaskaskująco ładnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zdjęć nie podkręcam w programach graficznych
      zrobione były tego samego dnia, w odstępie 2-3 godzin

      natomiast Raspberry Sorbet, ma dużo lepszą pigmentację, co właśnie widać na zdjęciach i jest dość intensywna na ustach, zresztą na łapce jak je raz maznęłam to też widać, że ona mocniejsza :)

      Usuń