piątek, 1 czerwca 2012

Avon Intensywne serum antycellulitowe z wyciągiem z karamboli

No wiec troszkę ciekawostek z mojego życia:
- nadal jestem paskudnie chora
- mój mąż od wczoraj jest już inżynierem
- w weekend mam najazd rodziny
- a w Dzień Dziecka planowałam spędzić dzień na świeżym powietrzu z synkiem a tu d... - pada :(

Za to postanowiłam dzisiaj podratować opinię o nowym serum antycellulitowym Avonu. A więc w katalogu możemy kupić 150ml za ok 25zł (na allegro za 15zł). Opakowanie to tubka, w cytrynowo-zielonym kolorze, bardzo przyjemnym dla oka, a dodatkowo jest wygodna w użyciu, bo wszystko spływa w dół.



Na początek ustalmy, że nie wierzę w działanie antycellulitowe - a dokładnie w to, że od samego nakładania jakiegokolwiek specyfiku cellulit magicznie zniknie. Niestety trzeba to wspomóc dietą i ćwiczeniami.
Ja kupuję tego typu kremu przede wszystkim dla ujędrnienia skóry.

No więc serum ma lekko żółtą barwę i trawiasty, aczkolwiek delikatny zapach. Szybko znika, ze skóry. Jestem totalną przeciwniczką trawiastych zapachów, ale ten naprawdę mi nie przeszkadza. Konsystencja typowo kremowa, lekko tłusta. Nie rozsmarowuje się lekko, ale wbrew pozorom jest to plus, bo zmusza nas, leniuszki, do masażu i lepszego drenażu nóg.



Wchłanianie...Hmmm....Nie jest natychmiastowe, niestety trzeba poczekać ok 3-5min. Potem zostaje jeszcze taka tłusta warstewka na skórze. Przy mojej mega suchej skórze, są to same zalety, bo serum ją bardzo dobrze nawilża :) Z tym odczekaniem kilku minut tez nie ma problemu, bo po serum nakładam balsam na całe ręce i golenie/łydki, więc serum w tym czasie spokojnie się wchłania. Po ponad tygodniowym stosowaniu moja skóra ładnie się ujędrniła i wygładziła (jestem wręcz zachwycona efektem). Oczywiście nie obyło się bez pajączków (pękających naczynek), ale to u mnie norma przy każdym produkcie zawierającym w sobie kawę/kofeinę.

Także jak dla mnie super. Niestety w jednej sprawie muszę się zgodzić z większością blogerek. Serum jest mało wydajne :(



2 komentarze :

  1. Rozowy glissk ur to i ja lubie. szampon jak i odzwyke. ladnie uratowal mi wlosy pare lat temu :)

    serum brzmi obiecujaco, ale na razie nic nie kupuje ;P i faktycznie- trzeba masowac, masowac i jeszcze raz masowac cellulitowe nogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widać pasuje nam to samo, to teraz na tego czarnego glisskura się pewnie skuszę.

      ja też staram się przystopować z kupowaniem, ale mi to nie wychodzi :P

      Usuń