piątek, 29 czerwca 2012

Oriflame Tusz do rzęs Giordani Gold Lash Fascination

Dostałam ten tusz Giordani i mogę spokojnie powiedzieć, że to największy bubel ostatnio wśród moich kosmetyków do makijażu. Ta notka jest po to, abyście się go ustrzegły!!

Tusz do rzęs Lash Fascination kolor Black 8ml
Cena standardowa to 39zł!!! w promocji ok 20-25zł (zdecydowanie nie wart tych pieniędzy!)

Wg producenta:
"Fantastycznie długie, zalotnie podkręcone rzęsy dodają spojrzeniu tajemniczego uroku. Tusz zawiera składniki pielęgnacyjne, które odżywiają i chronią rzęsy, nadając im miękki, sprężysty wygląd. Specjalna kompozycja pigmentów zapewnia intensywny, głęboki kolor."
SKŁAD: AQUA, CERA ALBA, ORYZA SATIVA BRAN EXTRACT, STEARIC ACID, ACACIA SENEGAL, TRIETHANOLAMINE, BUTYLENE GLYCOL, PVP,ACRYLATES COPOLYMER, CERA CARNAUBA, CYCLOPENTASILOXANE, CERA MICROCRISTALLINA, PARAFFIN,HYDROXYETHYLCELLULOSE, PVP/EICOSENE COPOLYMER, SILICONE QUATERNIUM-18, METHYLPARABEN, DISODIUM EDTA,IMIDAZOLIDINYL UREA, PANTHENOL, PROPYLPARABEN, PROPYLENE GLYCOL, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER, BHT, SODIUM DEHYDROACETATE, PHENOXYETHANOL


Zapakowany jak na linię Giordani Gold, czyli luksusowo w złoty kartonik. Samo opakowanie niczego sobie bo też złote z czarną zatyczką. Na złotym pojemniczku były jeszcze czarne napisy, ale poprostu się starły (tusz stał w łazience w kubeczku).
Sama szczoteczka jest sztywna i plastikowa, zwężająca się ku końcowi.

Tusz ma fajny czarno-smolisty kolor. Dobrze operuje się szczoteczką. Niestety trzeba uważać bo je skleja. Teraz jak troszkę się zestarzał, to nawet tworzy grudki. Nie mam go jakoś strasznie dlugo, minęły trzy miesiące i po weekendzie ląduje w koszu.

Poniżej zdjęcia bez tuszu i z tuszem.



Jak widać ładnie podkreśla i wydłuża rzęsy, ale też bez szału. Nie podkręca i skleja.

Dosyć szybko się osypuje i rozmazuje, tworząc "pandzie oczka".

Także nie polecam :(




wtorek, 26 czerwca 2012

Avon Viva by Fergie - nowa woda, która mnie urzekła

Wczoraj odebrałam paczkę z Avonu, a w środku troszkę nowości :) Najważniejszą z nich jest oczywiście najnowsza woda VIVA BY FERGIE <3

Jeśli mam być szczera, to byłam tylko troszkę napalona, ale wiadomo jak to na wizażu, dziewczyny potrafią podkręcić atmosferę :P Więc pomyślałam "a co mi szkodzi, najwyżej zwrócę" i wodę zamówiłam na paczkomat. Wczoraj odebrałam, nie doszłam do samochodu, a już się nią psikałam. Szkoda że nie widzieliście min ludzi na parkingu :P


Może więc zacznę od początku, czyli jak zaczęła się moja przygoda z zapachami Fergie. Ogólnie kiedy tylko usłyszałam, że wchodzi woda sygnowana przez Fergie byłam mocno na tak. Niestety moja fascynacja szybko minęła, jak powąchałam Outspoken - no poprostu śmierdziel. Potem było Outspoken Intense - kolejna porażka, kojarzy mi się z tymi bazarowymi wodami. A najgorsze, że wszsyscy tymi perfumami się zachwycali. A ja sobie myślę "ja też chcę mieć swoją fergie !!".

No i stało się, do Polski wchodzi trzecia z serii. Wiecie jak to mówią: "do trzech razy sztuka" :)

Pudełeczko jest ładne, zafoliowane. W środku elegancka buteleczka, ale psuje ją ta wstawka z szarego, matowego plastiku. Kojarzy mi się z plastikowymi robotami mojego synka. Bleee..


Najważniejsza jednak jest zawartość i w końcu jest to zapach, który mi się podoba. Jest trwały, intensywny (uważajcie, żeby nie przesadzić) i elegancki :)

Sam zapach to kombinacja nut zielonych z miętą, lawendą, kwiatami i przyprawami, otulona wetiwerem. Przy czym na pierwszy plan wychodzi nam wetiwer zagłuszając początkowo inne zapachy. Gdy już lekko zwietrzeje zaczynamy powolutko czuć lawendę, miętę i przyprawy. Zapach bym określiła jako świeży (ale nie rześki) i jednocześnie otulający. Dla niektórych może być troszkę jak męski zapach.

kategoria kwiatowo-świeża
NUTY GŁOWY: świeże zioła, wodne liście, bergamotka 
NUTY SERCA: narcyz, lawenda 
NUTY BAZY: wetiwer, drewno zamszowe, piżmo

Jednak ja najbardziej lubię, gdy w perfumach zapachy ładnie ze sobą współgrają, tworząc jedną linię zapachową i tu tak właśnie się dzieje. Nie wybija nam się tutaj jakiś krzykliwy aromacik nie pasujacy do reszty, tylko całość tworzy przyjemny dla nosa zapach. Nie jest jednak płaski i nudny, dzięki właśnie kombinacji swieżych ziół, oraz ciepłych przypraw i wetiweru.

Dzisiaj rano im bardziej wwąchuję w pozostałości tych perfum na moim ciele tym bardziej jestem na tak :) Według mnie mało w nich czuć miętę, więc jeśli kochacie ten aromat to tu możecie się lekko zawieść.

Oczywiście wszystko, co tu napisałam, to są moje odczucia po tym jak ten zapach rozwija na mojej skórze :) U was może być inaczej :)

Pozdrawiam
MM

EDIT: u nas będzie dostępna od katalogu 12/2012 :)

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Lakier do paznokci Miyo Mini Drops

Zgodnie z obietnicą dzisiaj zdjęcia drugiego lakieru Miyo Mini Drops. W buteleczce był srebrny. Na paznokciach to praktycznie sam srebrny brokacik. Jak sie dobrze przyjrzeć to jest tam jeszcze w tym lakierze shimmer- drobineczki są żołte i fioletowe.


U mnie na pazurkach z frenchem jak obiecałam, żeby lepiej było widać sam lakier Miyo (Oczywiście swiatło do d... i ciężko mi uchwycić te drobineczki, a bez flesza to już nic nie widać).



Co do samych lakierów Miyo, to te moje kolorki raczej się nadają się jako topcoat. Są bardzo delikatne, a ja takich raczej nie lubię. Dodatkowo będą zmieniały kolor lakieru/bazy, delikatnie rozjaśniają ciemne lakiery, a różowy daje deliaktny kolorek na białym lakierze.
Na blogach jest mnóstwo pozytywnych opinii o lakierach Miyo i na podstawie tych moich dwóch musze się do nich przyłączyć. Szybko schną, nie smużą, mają dobrą konsystencję, trzymają się bez odprysków 4-5dni. Jedynie zmieniłabym w nich pędzelek na bardziej plaski.

Także polecam zwłaszcza, że kosztują tylko 3,49zł

Różowy Miyo TU

niedziela, 24 czerwca 2012

Oriflame Kojący tonik Royal Velvet - mój ukochany

Postanowiłam że opiszę Wam dziś mój HIT jeśli chodzi o tonik do twarzy. I tu będzie małe zaskoczenie dla wielu, ale jest to Tonik do twarzy Royal Velvet z Oriflame. Nie jest tani, bo 200ml można kupić w przedziale 20-30zł w promocji. Przeznaczony on jest, jak i zresztą cała seria Royal Velvet dla osób 40+, ale tonik jest tak genialny dla mojej suchej cery, że mogę spokojnie przymknąć na to oko. Zresztą co takiego może być w toniku :P


Buteleczka biała, perłowa, nieprzezroczysta (jak już pisałam nie lubię tego), bardzo elegancka z ładną aczkolwiek mało użyteczną nakrętką. Nie da się na niej postawić butelki do góry dnem. Z drugiej strony nie ma też takiej potrzeby bo tonik choć gęstszy od zwykłego to i tak nadal jest dosyć lejący.

Sam tonik, to bardzo płynny żel w kolorze różowo-fioletowym, o delikatnym, przyjemnym zapachu.




Wydobywamy go z buteleczki przez dziurkę, i jest to mało wygodne. Przydała by się jakaś pompeczka, zwłaszcza, że tonik do tanich nie należy :P A tak chwila nieostrożności i mamy na płatku więcej niż byśmy chciały.

A teraz najważniejsze. Wg producenta:
"Nowa, kojąca formuła toniku, który nakładasz po oczyszczeniu skóry. Zmywa pozostałości makijażu i wszystkie zanieczyszczenia. Przygotowuje skórę do nałożenia kremu na dzień lub na noc Royal Velvet. Wzbogacony ekstraktem z czarnego irysa."


Dla mnie najważniejsze jest to, że nie ściąga skóry twarzy, a wręcz ją nawilża i odpręża. Nie wiem jak to u Was wygląda, ale ja mam czasami uczucie, że mi zaraz twarz w szwach popęka. Poza tym dobrze oczyszcza, nawet pozbywając się resztek makijażu (ładnie domywa pozostałości po kredce do oczu), choć nie do tego tonik służy, ale miło że ma takie dodatkowe zastosowanie.

Wg niektórych na twarzy pozostawia lepką warstewkę, ale ja tego nie odczuwam, bo zaraz nakładam krem do twarzy. Zresztą skóra po nim jest taka milutka i aksamitna w dotyku :)

Próbuję innych, ale jak na razie to jest mój numer jeden, moje KWC, moja wielka miłość <3

AAA, i zapomniałabym Wam powiedzieć. W następnym katalogu Oriflame (czyli chyba 10) wypatrzyłam, że w serii Royal Velvet wchodzi peeling enzymatyczny w postaci proszku. Kiedyś bardzo, bardzo dawno temu był taki w Ori, ale z innej serii. Był wspaniały, zresztą mam jeszcze ociupinkę. Już zamówiłam u konsultantki i liczę że będzie tak dobry jak poprzednik :) Zresztą porównam składy i działanie.


sobota, 23 czerwca 2012

Avon szampon Naturals Hibiskus i malina

Jeśli chodzi o szampony to nie kieruję się czymś konkretnym przy wyborze. Najczęściej kupuje je pod wpływem jakiegoś impulsu: dobra cena, ładne opakowanie, dobra marka czy opinia kogoś z otoczenia lub bloga :) Tak też i było w tym wypadku. Moja ciocia zachwyca się wręcz Naturalsami, a i w katalogu trafił się ładny zapach. A więc stałam się posiadaczką
AVON szampon dodający objętości włosom cienkim i delikatnym Malina i Hibiskus 250ml
cena w promocji to ok 7-8zł


Dodam jeszcze tylko że mam włosy cienkie, przetłuszczające się już następnego dnia, przesuszone licznymi farbowaniami, a na dodatek ostatnio jeszcze mi się łamią i rozdwajają końcówki.

Sama buteleczka nie podoba mi się, bo nie jest przezroczysta i nie widać ile jeszcze samego szamponu zostało. Ale akurat buteleczka jest tu najmniej ważna. Zapach w katalogu zniewalający, mocno malinowy. Niestety, ale ani z buteleczki, ani na włosach już tak mocno nie pachnie. A szkoda :( Oczywiście na włosach ten zapach też długo nie pozostaje.


Sam szampon jest gęsty i nie rozlewa się na ręce. W kolorze perłowym jasnoróżowym, nieprzezroczysty. Ładnie się pieni i jest wydajny.

Nie jestem z niego jednak zadowolona. Niby dobrze oczyszcza/myje włosy, ale bardzo szybko mi się po nim przetłuszczają. Nie wytrzymują całego dnia i już pod wieczór są oklapnięte i lekko przetłuszczone. Po nocy nadają się tylko do umycia. Nie zauważyłam też dodawania objetości.
Nie służy mi widać, ale już mi nie dużo zostało, więc liczę że do końca następnego tygodnia zaliczy denko.


Także ja już się nigdy nie pokuszę o zakup tego szamponu. Jednak z Avonem jest tak że katalog kusi, a o niektórych kosmetykach są rozbieżne opinie. Więc pewnie jak mi zapach podpasuje to skuszę się jeszcze pewnie na jakiegoś Naturalsa :)

A oto moje zużycia i denka z poprzedniego tygodnia:

Avon płyn do kąpieli Bukiet Bzu - zużył go mój synek bo jak już pisałam to on właśnie jest największym maniakiem kąpieli. Ja mu tylko pomogłam raz czy dwa. Może płyny z Avonu nie są jakieś mega wydajne i tanie, ale mają swoje zalety. Ładnie pachną, nie uczulają, tworzą ładną pianę i nie wysuszają skóry.

Krem dotleniąjący Oxygen Boost z Oriflame. Opinia TU

Avon krem pod oczy Reversalist. Opinia TU

piątek, 22 czerwca 2012

Lakier do paznokci Miyo i paski do depilacji Isana

No więc kochane, na urlopie ogarnęło mnie błogie lenistwo. Muszę tylko dzisiaj ogarnąć przegląd samochodu - denerwuję się bo nie wiem czy mi go podbiją. Mam odprysk na szybie i nie działa mi klakson. Nie przeszkadza to w jeździe, ale zobaczymy co na to diagnosta :/
EDIT: Udało się!! Czyli mam z głowy na rok:)

A tak poza tym to przetestowałam już jeden z lakierów Miyo Mini drops - ten różowy. Jest bardzo delikatny. Przezroczysty pomimo dwóch wartsw, o perłowym wykończeniu.
Maluje się nim bardzo dobrze, jest gęsty i się nie rozlewa. Pędzelek mógłby być jedynie bardziej płaski. Szybko wysycha i nie smuży. Na razie trzyma się dwa dni bez odprysków. Widać te różnobarwne płatki, oczywiście nie na zdjęciu. Lakier nie jest wypukły czy chropowaty przez nie, co mi jak najbardziej odpowiada. W buteleczce je widać jako takie fioletowe duże elementy, ale są wielobarwne, mienią się niczym benzyna.


Niestety pomimo stosowania bazy od tych czerwieni pazurki mi troszkę zżółkły :( A przy tym lakierze bardzo to widać.


EDIT: Lepsze zdjęcie



Dlatego też zaopatrzyłam sie w jakiś tani lakier do koncówek, a w domku pazurki spróbuję wybielić i lekko zeszlifować. Na razie musi wystarczyć produkt doraźny. Niedługo drugi lakier z Miyo tym razem z frenchem :)


Poza tym mąż mi wszedł mi na ambichę stwierdzając, że mam wąsy. Oczywiście zaprzeczyłam, a na urlopie bez niego kupiłam plastry do depilacji na zimno. Są to najtańsze plastry z Rossmana marki Isana za ok 8zł.



Oczywiście totalnie nie wiedziałam jak się za nie zabrać, jednak młodsza kuzynka przyszła mi z pomocą. Jak zerwałam jeden to do zrywania drugiego jakoś się nie garnęłam. Jednak w końcu musiałam to zrobić, przecież nie mogłam z tym plastrem zostać. Bolało!!!! Na plasterkach tego meszku było mnóstwo, dla mnie różnicy nie ma, zobaczymy co powie mąż :P

Nie depiluję (edit: nie wyrywam) się w ogóle, bo mam taką skórę, że co bym nie zrobiła to mi wrastają licznie te odrastające włoski. Niestety i tu się bez tego nie obyło. Już w następnych dniach miałam maleńkie niedoskonałości związane z zapaleniem mieszków włosowych. Minęło i teraz czekamy jak będą odrastać i czy będzie tak tragicznie jak na nogach i pod pachami. Trzymajcie kciuki, żeby było dobrze :)

EDIT: no więc paseczki do depilacji zagościły u mnie na dobre. Depiluję tymi maleństwami twarz i palce u stóp, a dokładniej duży palec na którym rosną mi włoski i w sandałkach nie wygląda to estetycznie.

Z czasem już troszkę przyzwyczaiłam sie do bólu i już tak nie cierpię jak za pierwszym razem. Myślę o dużych paskach na nogi, choć po próbie zrobionej małym plasterkiem jeden włosek wrósł, ale to i tak lepszy wynik niż przy depilacji depilatorem.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Avon lakier Coral Reef plus wpis zakupowy

Zacznę od lakieru Coral Reef z Avon
Kiedy go otworzyłam, to lekko się zdziwiłam, bo oczekiwałam lakieru bardziej koralowego (nazwa tego lakieru w tłumaczeniu to rafa koralowa). Zdjęcia tego może nie oddają, ale wpada on w taki wściekły róż. Ogólnie ładnie kryje, jedna warstwa daje nam ładny kolorek. U mnie dwie, bo lubię głębię koloru. Wysycha w ok 5min na "twardo". Moje pazurki są jednodniowe i już zaliczyły mycie drzwi z kleju i górę naczyń, wiec trwałość oceniam dosyć wysoko. Także polecam.

Inne kolory TU i TU




Piszę do Was już z Wielkopolskiego i z mojego długo wyczekiwanego urlopu. Oczywiście z mojej nowej maszyny :D a więc i zdjęcia nieobrobione, bo nic na nim jeszcze nie poinstalowane.

Ale to nie koniec mojego zakupowego szaleństwa. A oto moje najświeższe nabytki :D

woda Far Away Exotic

lakier Coral Reef plus lakier do zdobień


kredki Ultra Violet i Mocha Flash (recenzja Night Star TU)


Szampon Garnier z ganatem i drożdżami piwnymi, szampon Naturia z grejpfrutem, peeling myjący Naturia z gruszką :)


I na koniec dwa lakiery Miyo

Skusiłam się na nie ze względu na bardzo dobre opinie o nich na blogach. Wybrałam jasny róż z "benzynowymi" opiłkami i taki księżycowy kolor ze srebrnymi drobinkami.

Jestem zadowolona, że dałam upust mojej woli posiadania. A czy Wy także ostatnio wpadłyście w wir zakupów???



czwartek, 14 czerwca 2012

Avon Jet Femme i takie tam

Zacznę od bzdurek.

A więc byłam dziś w Rossmannie, aby skorzystać z dzisiejszej promocji i kupić odświeżacz do łazienki. Niestety już nie było, a na dodatek dowiedziałam się od Pani-sprzedawczyni, że jeśli naprawdę chcę coś kupić to trzeba przychodzić z samiutkiego rana, bo oni tych gazetkowych produktów dostają kilka sztuk. Aż tak zdesperowana nie jestem.

Przy okazji byłam też w Kaufland i tam kupiłam takie oto naszyjniki. Po 5zł za każdy. Same w sobie mi się nie podobają, ale chce wykorzystać tą ilość koralików. Według mnie się to opłaca.


No i czas na największą niespodziankę. Ok miesiąca temu wypełniłam ankietę TU, aby dostać darmowe próbki Johnson's. W piątek miałam awizo w skrzynce, ale dopiero dziś odebrałam ten liścik. A w środku wielka niespodzianka: Pudełeczko z mini produktami i książeczką. Z moim synkiem przetestujemy i Wam opiszemy :)



Nadal jestem pod wrażeniem, ze to tak duże produkty a nie zwykłe próbki :D

No i na sam koniec opinia o wodzie JET FEMME 50ml
nuta głowy: guawa, biały pieprz, grejpfrut, arbuz
nuta serca: jaśmin, hibiskus
nuta bazy: irys, ambra, drewno tekowe, piżmo


Dostałam ją kiedyś z programu motywacyjnego. To była nowość, więc otworzyłam, żeby powąchać. Nie podobała mi się, ale już była napoczęta, więc nie miałam jak jej odsprzedać. I tak sobie stała. Teraz muszę zużyć, bo kończy się jej data. Czuć w niej głównie grejpfruta i pieprz. Jak się nią popsikam, to zawsze kicham. A najgorsze że "franca" jest dosyć trwała.

Nigdy, przenigdy już jej nie kupię. Ale jak ktoś lubi ten zapach, to niech śmiało kupuje.

I tak oto minęło mi pół dnia :) Trzymajcie się dziewczynki :)

środa, 13 czerwca 2012

Avon Anew Nawilżająca emulsja do mycia twarzy Aqua Youth

Dzisiaj o emulsji.

Dawno, dawno temu, ze względu na to, że mam bardzo suchą skórę, zdecydowałam się na zakup nowości Anew z serii Aqua Youth. W skład tego zetsawu wchodziły: żel-krem do twarzy, krem pod oczy i emulsja do mycia twarzy. Krem pod oczy odsprzedałam, bo po tym co przeżyłam z żel-kremem do twarzy, bałam się tego co mógłby mi zrobić z oczami. Może niesłusznie bo zbiera dużo pozytywnych recenzji.




Wracając do emulsji to producent tak ją oto zachwala:
"Kremowa pieniąca się formula opracowana przy wykorzystaniu technologi H2O Power. Delikatnie usuwa makijaż i zanieczyszczenia. Sprawia, ze skora wydaje się oczyszczona, gładka i nawilżona. "
Cena między 12-18zł za 125ml

Tubeczka jest bardzo zgrabniutka i w dobrze nastrajającym błękitnym kolorze.
Sama emulsja to raczej bardzo gęsty, biało-niebieski krem. Zapach bliżej nieokreślony, mi nie przeszkadza.



Wyciska się opornie, aż boję się pomyśleć co będzie, gdy w tubce będzie już prawie pusto. Choć z drugiej strony nie będę musiała się tym martwić przez bardzo długi czas. Ta emulsja jest bardzo wydajna, wystarczy naprawdę nie dużo, świetnie się pieni.

Buzia jest ładnie oczyszczona i "bez poślizgu" (czyli tak jak po glince). Z makijażem sobie radzi pół na pół - usunie niewodoodporny podkład, puder, szminkę cienie, ale z kredka i tuszem do rzęs już sobie marnie radzi. Konieczne jest użycie kremu, bo skóra na buzi szybko ulega "ściągnięciu".
Co ważniejsze nie zapycha i wygładza cerę.

Pomimo tego przysuszania skóry na buzi i tak go polecam. Ogólnie jestem wielką fanką produktów do mycia, które zostawiają buzię taką "bez poślizgu". Z bardzo oczywistego powodu - zbierają z buzi wszystkie tłuszcze, a to one głownie powodują zapychanie się porów i syfki.

Także jestem na TAK i polecam zakup :)


wtorek, 12 czerwca 2012

Oriflame krem dotleniająco-nawilżający Optimals Oxygen Boost

Ostatnio mam mniej czasu, to i postów mniej :( Ale postaram się nadrobić tą moją nieobecność :) Zaczęłam od przeczytania postów z obserwowanych blogów :)

Oriflame krem dotleniająco-nawilżający Optimals Oxygen Boost 50ml
ok 20-30zł w promocji

Skład: AQUA, GLYCERIN, ISONONYL ISONONANOATE, CYCLOPENTASILOXANE, BUTYLENE GLYCOL,CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, DIMETHICONE, CYCLOHEXASILOXANE, GLYCERYL STEARATE, PEG-100 STEARATE, STEARYL ALCOHOL, HYDROGENATED COCO-GLYCERIDES, STEARIC ACID, CAPRYLYL GLYCOL,CETYL ALCOHOL, STEARYL DIMETHICONE, TOCOPHERYL ACETATE, METHYLPARABEN, IMIDAZOLIDINYL UREA, PROPYLPARABEN, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, PARFUM, DISODIUM EDTA, SODIUM HYDROXIDE, DIMETHICONOL, LAMINARIA DIGITATA, SODIUM PCA, UREA,PHENOXYETHANOL, TREHALOSE, POLYQUATERNIUM-51, SODIUM HYALURONATE, CHLORPHENESIN, CI 42090, CI 17200

Wg producenta:
"Jego dotleniająca formuła zwiększa oddychanie komórkowe*, a antyoksydanty zwalczają wolne rodniki i stres wywołany promieniowaniem UV i zanieczyszczeniami powietrza. Skóra zyskuje ochronę, 24-godzinne nawilżenie i witalność."

Skuszona tym opisem zakupiłam kremik, bo miał być jednocześnie lekki i miał nawilżać. Wydawała się to świetna opcja na lato. Tak wygladał:


Ale ja niestety mam manię i odrywam wszystkie naklejki ze wszystkiego. A więc u mnie wyglada już tak:


Słoiczek zgrabniutki, ale niestety niewygodnie wydobywa się krem spod tej krawędzi. Bardzo nie lubię takiego rozwiązania, bo krem wchodzi mi pod paznokcie.

Krem ma jakiś dziwny zapach, może przeszkadzać, ale szybko zapach się ulatnia (ja nie miałam z tym problemu). Kolor biały (leciuteńko wpadający w niebieski), sam krem lekki i nietłusty.

Według mnie niestety, ale absolutnie nie nadaje się do suchej skóry. Jak smarowałam normalnie, to szybko się wchłaniał, ale i uczucie suchości/ściągnięcia wracało już po 3-4h. Jak nakładałam go obficie, to niestety wchłaniał się już znacznie gorzej i musiałam odczekać aby móc się umalować.

Dodatkowo przez to nakładanie go grubą warstwą, bardzo szybko mi się skończył. I żeby nie być gołosłowną, to na zdjęciu poniżej ilosć kremu nakładana przeze mnie jednorazowo na twarz i szyję grubą warstwą.


Podsumowując: Krem nadaje się tylko i wyłącznie dla osób z normalną cerą, jest lekki i nie zapycha. Nawilża, ale nie jakoś mocno. Innego działania nie zauważyłam.

Nie powtórzę zakupu.

PS: Moje denka czyli:
- antyperspirant z Avonu, którego już dawno nie ma
- lakier do paznokci z Oriflame - mój ukochany kolor True Red, już kupiłam nowy, ten wyrzucam, bo zostało go tyle co na dnie i juz nie da się nim ładnie malować.


Pozdrawiam
MM

środa, 6 czerwca 2012

Schauma Szampon Ekstra Owocowa Pielęgnacja

Witam Was po dłuższej przerwie, ale musiałam się troszkę podkurować. Zaczęło się niewinnie od anginy, by przejść w zapalenie zatok i oskrzeli :( Ale jak dobrze pójdzie to za dwa tygodnie powinnam przestać kaszleć :) Nadal kiepsko rozróżniam zapachy, więc mam problem z recenzjami nowych produktów :(



Schauma Szampon Ekstra Owocowa pielęgnacja 250ml
Zakupiłam go kierując się tylko i wyłącznie ceną, czyli dwa za 10zł i jestem mile zaskoczona. Ale zaraz wszystko napiszę po kolei.



Konsystencja typowa jak dla szamponu, kolor biało-perłowy wpadający lekko w róż. Zapach lekko owocowy, delikatny i przyjemny. Nie potrzeba dużo, aby ładniej spienił się i umył dokładnie włosy. Zapach na włosach nie pozostaje długo (dla mnie to plus, bo jedyne co ma pozostawiać zapach na ciele i włosach to perfumy)

Producent zapewnia nas, że:
"Szampon Ekstra Owocowa Pielęgnacja to doskonała, odżywcza pielęgnacja dla suchych i matowych włosów. Łagodna, kremowa formuła z ekstraktem z żurawin i jagód acai regeneruje włosy, dostarczając do ich wnętrza niezbędne składniki odżywcze  i witaminy. Włosy odzyskują swoje naturalne piękno i niestraszne im już zimno podczas długich zimowych miesięcy."

Moje włosy po nim zostały odżywione, odzyskały blask i lepiej się układają. Nie obciąża ich, ale jak się przetłuszczały, tak przetłuszczają się dalej, więc tu akurat bez zmian. 

Może Was zdziwić, że tak się nad  nim zachwycam, ale po ostatnim farbowaniu moje włosy są strasznie matowe i łamliwe, a temu w sumie niedrogiemu szamponikowi, udało się doprowadzić je do prawie przyzwoitego stanu. A w składzie nie ma nic, co niby tą kondycję włosów miałoby poprawić.


U mnie się sprawdził i dziś zaliczył denko razem z mydłem z Avonu i balsam SSS perłowym.


Mam mały nawyk i obdzieram wszystko z naklejek. Także zauważycie u mnie dużo bliżej niezidentyfikowanych opakowań :)