środa, 30 maja 2012

Avon puder prasowany "Idealna cera"

Skończył mi się mój ukochany puder w kamieniu (notabene już wycofany i niedostępny, i nie z Avonu) i coś musiałam kupić. I padło na Avon.

Puder prasowany "Idealna cera" 10g w odcieniu Fair (jaśniutki, bo i ja biała)


Potrzebuję, czegoś co będzie mi latać w torebce bez uszczerbku, a w razie potrzeby będzie gotowe do użycia. Plus bo sam wkład bardzo dobrze wytrwał podróże ze mną. Niestety samo opakowanie mocno się porysowało i nie wygląda już tak ładnie. Ta biała gąbeczka szybko się niszczy i nierówno nakłada puder.


Na zdjęciach poniżej, czyste czoło i poniżej czoło z pudrem.



Mam suchą cerę, wiec nie mam problemu z błyszczeniem. Dlatego też kiepsko widać różnicę, ale na drugim zdjęciu, skóra jest bardziej matowa. U mnie ładnie stapia się ze skórą i wyrównuje koloryt, pod warunkiem, że nakładam go cienko pędzelkiem.
Niestety dla mnie jest ciut za ciemny, więc muszę uważać z jego nakładaniem, aby nie przesadzić (na podkładzie niestety trochę bardziej ciemnieje). Może dziwić, że szukam czegoś jaśniejszego, ale akurat buzię mam najciemniejszą. Szyja, uszy, dłonie są białe, więc taka ciemniejsza buźka wyglada mało naturalnie. 

Efekt matu utrzymuje się ok 3 godzin. Jest to raczej puder do szybkich poprawek niż do wykańczania makijażu.
Ten puder to taki średniaczek. Chociaż przyznam się, że troszkę żałuję zakupu. Nie jest to produkt, który zużywam w miesiąc, więc wolę chyba dopłacić i kupić coś lepszego :)

Polecicie jakiś dobry puder (nie musi być matowy), byle by nie wpadał w żółty. Najlepiej jakiś takie totalnie biały, od którego większość z Was uciekła by z krzykiem :D


No i jeszcze sie pochwalę moimi kwiatkami :D

Na pierwszy rzut moje różyczki (kwitną bez odżywek). Żółta i różowa. Kupuję w Kauflandzie po 4-5zł, jak już przekwitają i są przecenione. Są takie malutkie jak kupuję, a moja w ciągu roku urosła do pół metra :D



No i stokrotki i coś między nimi, ale nie wiem co. Z prawej kalanchoe (nie chce mi kwitnąć) a z lewej skrzydłokwiat. Miałam jeszcze białe stokrotki, ale mi padły :( Posadziłam wiec tą roślinkę z tymi kwiatkami w intensywnym kolorze.


Pelargonie (kolor nieznany) jeszcze nie kwitnące i skrzydłokwiat (troszkę poobsychał jak go przeniosłam na słoneczny parapet, ale odżył i już biały kwiatek wypuszcza).


I bambus mojego Tż'ta, a raczej bambusowy lasek :P


I moje kwiatki. Wiem tylko, że te białe w małej doniczce to margarytki.


Na koniec pięknie kwitnące pelargonie i moje groszki.



I kolejne zielsko, którego nazwy nie znam :) Ale ładne chociaż :D


Na koniec słonecznik mojego synka :)


Oraz moja bazylia


wtorek, 29 maja 2012

BeBeaty Sól do kąpieli

Nie wiem jak to u Was wygląda, ale u mnie największym maniakiem jeśli chodzi o kąpiel jest mój pięcioletni syn :) I to dla niego kupuję różne gadżety. Ostatnio wymyśliłam, że spróbuje z solą do kąpieli. Mój wybór padł na sól w Biedronce, głównie ze względu na cenę czyli 600g za niecałe 4zł! Pomyślałam, że jeśli synek nie zaakceptuje rozpuszczających się kamyków, to przynajmniej nie będzie mi żal wydanych pieniędzy jak komuś oddam. Do wyboru jest pięć zapachów:
- pomarańcza i rokitnik w kolorze pomarańczowym
- lawenda w kolorze fioletowym
- oliwki w kolorze zielonym
- morska w kolorze niebieskim
- miód i mleko w kolorze kremowo-żółtym



Jak widać ja postawiłam na pomarańczową. Sól jest gruboziarnista i pachnie obłędnie. Po wsypaniu do wody barwi ją na żółto. Zapach jest świeży i intensywny. Nawet długo się utrzymuje, czego się akurat po tej soli nie spodziewałam.



Oczywiście producent na opakowaniu zapewnia nas o zbawiennym działaniu soli. Bądźmy szczerzy - nie nastawiałam się na to, więc i rozczarowania nie ma. Sól nie robi nic, a co ważniejsze nie szkodzi i nie uczula.

Szybko się rozpuszcza i nie zostają w wannie żadne grudki, co jest dla mnie kolejnym plusem. A co chyba najważniejsze jest bardzo wydajna!

Także polecam :)

poniedziałek, 28 maja 2012

Avon Planet Spa Relaksująco-oczyszczający peeling do ciała Tajski Kwiat Lotosu

Avon Planet Spa Relaksująco-oczyszczający peeling do ciała Tajski Kwiat Lotosu 200ml

Jest to poręczna, duża tuba w kolorze fioletowym, bardzo estetyczna. Lubie tubki, bo łatwo z nich wycisnąć produkt - wszystko spływa w dół. Sam kosmetyk jest na tyle gęsty, że nie wypływa z niej bezwładnie.


W tubce mamy 200ml, czyli tez całkiem sporo. Niestety cena w promocji oscyluje w przedziale 18-20zł i niestety nie jest ona adekwatna do jakości. Ja kupiłam cały zestaw Tajski Kwiat Lotosu, więc nie odczułam jej tak bardzo.

"Peeling" jest dosyć gęsty w kolorze biało-perłowym z różową poświatą. Dodatkowo są tak jeszcze jakieś grudki w kolorze beżowo-brązowym, które niby mają służyć za ten peeling. Zapach jest delikatny, ale cudowny. Na skórze po kąpieli jest ledwo wyczuwalny, by za chwile w ogóle zniknąć. Dla mnie to plus.



Cały problem jednak w tym, że tych drobinek jest za mało, by móc ten kosmetyk nazwać peelingiem. Także tak naprawdę jest to żel oczyszczający. Pieni się całkiem dobrze i jest wydajny. Nie wysusza i nie podrażnia skóry, lekko ją oczyszczając/myjąc. Niestety nie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka - jest za delikatny.

Także wyciągnęłam go z szafy, licząc na dobry peeling ze względu na markę samej serii Planet Spa (którą zresztą bardzo lubię), a zużywam go jako zwykły żel pod prysznic. Na dodatek nie taki tani, biorąc pod uwagę jego cenę. Odradzam zakup, bo nie warto, chyba że jako żel pod prysznic, dla tego obłędnego zapachu.

SKŁAD:AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, GLYCERIN, ACRYLATES COPOLYMER, POLYETHYLENE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, GLYCOL STEARATE, POLYSORBATE 20, COCAMIDE MEA, PARFUM, CHONDRUS CRISPUS EXTRACT, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM HYDROXIDE, MICA, TITANIUM DIOXIDE, DISODIUM EDTA, PRUNUS ARMENIACA SEED POWDER, COCOS NUCIFERA OIL, SCLEROTIUM GUM, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, COCOS NUCIFERA EXTRACT, NELUMBO NUCIFERA FLOWER EXTRACT, METHYLISOTHIAZOLINONE.

niedziela, 27 maja 2012

Avon lakier LEMON SUGAR i takie tam

U mnie kolejna leniwa niedziela, choć muszę się przyznać że nadal czuję się fatalnie. Choróbsko mi nie odpuszcza, nos już oczywiście poobdzierany od chusteczek i wyglądam upiornie. Jak na złość nie mogę używać kropli do nosa, bo raz po jednym użyciu miałam krwotok. No ale tak się męczyłam, wiec spróbowałam kropli mojego 5letniego synka - tak jak by mi nos kwasem od środka wypalano przez kilka godzin. Niestety, ale nie dla mnie te cuda współczesnej farmacji. Muszę przecierpieć :(

Właśnie wszedł nowy katalog z Avonu - tym razem numer 8 Początek Lata. A dla zainteresowanych odpowiednio katalog 9 i katalog 10.

Jestem bogatsza o kolejną torebkę - tym razem Anise:


Fajna duża torba, w biało-granatowe paski z brązowymi wstawkami ze skóry ekologicznej. Kupiona za 1zł :D Z założenia jest to torba weekendowa, ale u mnie pewnie skończy jako codzienna, bo czasem mam tony "Bóg wie czego" w torbie.

Wśród moich nabytków jest także nowy odcień lakieru z Avonu LEMON SUGAR 04721 , do zakupu którego zachęciły mnie zdjęcia na tym blogu. Chciałabym mieć takie pazurki :)))
cena standardowa 25zł, ale mozna spokojnie kupić za ok 10zł
pojemność 12ml



Buteleczka standardowa, a kolor to taki jasny, pastelowy żółty. Niestety, ale jedna warstwa, to same smugi. Druga warstwa jest z prześwitami nadal :( Za to nawet przy dwóch warstwach bardzo szybko schnie.
Pomalowałam trzema, bo jednak wolę ładne głębokie, kolory :)




Lakier jest kremowy i wydawało by się że gęsty, a jednocześnie strasznie lejący. Bardzo dużo nabiera się na  pędzelek. Nie wygodnie się mi nim maluje. Za to pomimo trzech warstw, całkiem szybko wysycha i nie jest miękki.

Efekt to bardzo wiosenne paznokcie, jednak wg mnie mocno nudne. Postanowiłam je troszke wzbogacic w kolor. Inspirację zaczerpnęłam z tego bloga.


Dziewczyny, podziwiam. U mnie na razie jeden sprawił mnóstwo trudności, bo i moje łapki trzęsą sią jak szalone. A chciałabym mieć takie chmurki ładne...Ale żółciak jako tło jest super.

EDIT 29.07.2012

Dorzucam kolejne zdjęcie, ale tym razem dwie warstwy


Tu po 4-5 dniach. Lakier nadal strasznie się rozlewa na płytce. Końcówki zaczynają się ścierać po ok 3 dniach. Nie odpryskuje.
KONIEC EDIT

SKŁAD: ETHYL ACETATE, BUTYL ACETATE, ISOPROPYL ALCOHOL, NITROCELLULOSE, ADIPIC ACID/NEOPENTYL, GLYCOL/TRIMELLITIC ANHYDRIDE COPOLYMER, TRIPHENYL PHOSPHATE, TRIMETHYL PENTANYL DIISOBUTYRATE, STEARALKONIUM BENTONITE, ETHYL TOSYLAMIDE, SUCROSE ACETATE ISOBUTYRATE, CAMPHOR, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER, BENZOPHENE-1, DIACETONE ALCOHOL, TOSYLAMIDEEPOXY RESIN, CITRIC ACID, DIMETHICONE, CALCIUM PANTOTHENATE, DIAMOND POWDER, GELATIN, KAOLIN, MINERAL SALTS, NYLON-12, PANTHENOL, HYDROLYZED CORN PROTEIN, HYDROLYZED SOY PROTEIN, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, LEUCONOSTOC/RADISH ROOT FERMENT FILTRATE, [=/-STEARLKONIUM HECTORITE, OLETH-10 PHOSPHATE, DIISOBUTYL ADIPATE, CI 15850, CI 15880, CI 77891, CI 19140, CI 77266, CI 77510, CI 77491, CI 77492, CI 77499, MICA, CI 77163, CI 77000, CI42090] <GL 1173>

A tak wyglądały moje pazurki jeszcze wczoraj:


Jest to mój ukochany lakier z Oriflame - Passion Red, jeszcze w starej buteleczce. Jak widać po tygodniu starte końcówki i luki od wzrostu paznokcia. A co do moich pazurków, to lubię je takie, jakimi są. Nie mam problemu ze skórkami i przez to nie muszę ich ujarzmiać. Wzorki, to niestety nie moja bajka, chociaż bardzo bym chciała. Trzęsą mi się łapki i czasem nawet nie trafiam pędzelkiem w paznokieć, a co tu mówić o artystycznym zdobieniu :)

No i na sam koniec denka z ostatnich dni:
- żel do mycia twarzy Avon Planet Spa z białą herbatą 150ml (już go dawno w katalogu nie ma)
- wyszczuplający krem antycellulitowy Avon Solutions 50ml (to była mini tubka, krem ten jest teraz w nowym opakowaniu i nie wiem czy nie ze zmienionym składem)


Część z Was może zastanawiać taka duża ilość denek u mnie, ale to właśnie tak wygląda, gdy kosmetyki są zużywane systematycznie. Dzięki temu już niedługo pojawi się u mnie recenzja serum antycelluliotowego z karambolą z Avonu i żelu do mycia twarzy Anew Aqua Youth :)

czwartek, 24 maja 2012

Avon Nawilżający balsam do stóp z algami "Morska Bryza"

Króciutko będzie :)

Nawilżający balsam do stóp z algami "Morska Bryza"
75ml za ok 10zł w promocji

U mnie w poprzednim opakowaniu, ale składy się nie zmieniły.




SKŁAD: AQUA, GLYCERIN, DIMETHICONE, SODIUM POLYACRYLATE, HYDROGENATED POLYDECENE, PHENOXYETHANOL, PARFUM, DIMETHICONOL, TRIDECETH-6, DISODIUM EDTA, MARIS SAL, BENZOPHENONE-9, SODIUM CHLORIDE, ALGAE EXTRACT, CI 77019, CI 77891, CI61570, HEXYL CINNAMAL <1015173-008>

Skusiłam się na niego, zaraz jak tylko pojawił się w katalogu, a było to w zeszłe wakacje. Wtedy używałam czegoś innego, a więc trafiło na ten sezon letni.

Opakowanie jest typowo letnie (swoja drogą bardzo fajne), a sam krem w kolorze jasnoniebieskim. Raczej nie jest to balsam tylko jakiś dziwny, "tłusty" żel. Zapach jak dla mnie świeży i nie męczący - choć mi się nie podoba. Ale nie jest zły.


Ta nietypowa konsystencja nie odpowiada mi - dziwnie się go rozsmarowuje. Nie wchłania się, czuć ten tłusty żel nawet po godzinie czy dwóch po aplikacji na skórze. Wystarczy się przejść po dywanie i wszystkie paprochy masz na podeszwach stóp. Swoją drogą to lepsze niż odkurzanie :/ Dla mnie to jakiś totalny nie wypał! Zużywam go na noc, bo szkoda mi wyrzucić, a niestety butów nie da się butów założyć.

Działania tez jakiegoś specjalnego nie zauważyłam, a powinien nawilżać i wygładzać.

Także nie polecam!!! choć niektóre dziewczyny są nim zachwycone.

środa, 23 maja 2012

Doliva krem pielęgnacyjny, krem do rąk, krem na noc

Najpierw, troszkę nie na temat. O denkach usłyszałam, a ta naprawdę obejrzałam sobie na Youtube. A dokładnie u cremedelacreme28 - uwielbiam ją i jej powiedzonka :) Gdy zaczęłam drążyć temat tych denek (czyli 10 pan project), stwierdziłam, ze idea jak najbardziej OK, ale tak jak napisałam już w pierwszym poście, nie będę zbierać opakowań żeby zrobić im zdjęcie grupowe. Kolejną sprawą że powinno się wybrać 10 produktów do zużycia na dany miesiąc, ale ja tego też robić nie będę. I to z bardzo prostej przyczyny. Już dawno temu wpadłam na to, żeby nie otwierać wszystkich kosmetyków naraz (maksymalnie dwa z danego rodzaju np dwa żele, szampony, kremy itd). Także zużywam wszystko na bieżąco i nie muszę się ograniczać w zakupach :D Kupuję co chcę i kiedy chcę. Nie otwieram moich nowych nabytków, tylko chowam do szafy, wpisując datę przydatności na listę, jeśli danego typu kosmetyku jest już tam dużo. Zużywam to co jest z najkrótszą datą, a gdy daty są długie, to co na co akurat mam ochotę :))))) I to tyle w tym temacie.



Dzisiaj troszkę nietypowo, bo kosmetyki trochę mniej znane, typowo apteczne, firmy Medipfarma Cosmetics. Dostałam mini-produkty do przetestowania, ze względu na moją bardzo suchą i wrażliwą skórę.

Doliva krem pielęgnacyjny do twarzy 15ml
SKŁAD: AQUA, PEG-8 BEESWAX, OLEA EUROPEA OIL, TRITICUM VULGARE GERM OIL, PERSEA GRATISSIMA OIL, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, GLYCERIN, PHENOXYETHANOL, PARFUM, CARBOMER, METHYLPARABEN, DISODIUM EDTA, ASCORBYL PALMITATE, LECITHIN, SODIUM HYDROXIDE, BUTYLPARABEN, ETHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, ISOBUTYLPARABEN, TOCOPHEROL, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE, BUTHYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LINALOOL, CITRONELLOL, LIMONENE, BENZYL SALICYLATE, EUGENOL, GERANIOL.

Doliva krem pielęgnacyjny do rąk 20ml
SKŁAD: AQUA, OLEA EUROPEA OIL, DIETHYLHEXYL CARBONATE, POLYGLYCERYL-3 DISTEARATE, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERIN, PETROLATUM, PROPYLENE GLYCOL, SIMMINDSIA CHINESIS CERA, CERA ALBA, CERA MICROCRISTALLINA, SODIUM CETEARYL SULFATE, TOCOPHEROL, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE, PARFUM, PHENOXYETHANOL, METHYLPARABEN, BUTYLPARABEN, ETHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, ISOBUTYLPARABEN, CITRIC ACID, BUTHYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LINALOOL, CITRONELLOL, LIMONENE, BENZYL SALICYLATE, EUGENOL, GERANIOL.

Doliva krem na noc z ceramidami 15ml
SKŁAD: AQUA, DIETHYLHEXYL CARBONATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, OLEA EUROPEA OIL, GLYCERIN, SIMMINDSIA CHINESIS CERA, CERA ALBA, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, CETYL PEG/PPG-10/1 DIMETHICONE, POLYGLYCEROL-4 ISOSTEARATE, HYDROGENATED CASTOR OIL, PANTHENOL, PARFUM, TOCOPHERYL ACETATE, SODIUM CHLORIDE, SODIUM LAUROYL LACTYLATE, PHENOXYETHANOL, BANZYL ALCOHOL, POTASSIUM SORBATE, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, RETINYL PALMITATE, LECITHIN, TOCOPHEROL, ASCORBYL PALMITATE, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE, CERAMIDE 3, CERAMIDE 6II, PHYTOSPHINGOSINE, CHOLESTEROL, CARBOMER, XANTHAN GUM, CERAMIDE 1, BUTHYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LINALOOL, CITRONELLOL, LIMONENE, BENZYL SALICYLATE, EUGENOL, GERANIOL, C.I. 75815.



TUTAJ można więcej poczytać o całej serii. W skrócie, są to dermokosmetyki, zawierające wyciąg z toskańskiej oliwy z oliwek.

Zacznę od początku. Pełnowartościowe kremy do twarzy w standardowej gramaturze 50g kosztują 25zł i wyżej!!! Zapakowane w kartonik, a w nim biały, tandetny, plastikowy słoiczek (bo takie opakowania mają zarówno mini jak i duże produkty). Trochę kiepsko, jak na krem, w tak wysokiej cenie. I na pewno mało ekologicznie, chociaż ja takie pudełeczka zatrzymuję, myję, dezynfekuję i mam jako pojemniczki na wyjazdy czy na odlewki.
Pełnowartościowy krem do rąk to 100g za ok 20zł. Tubka jak tubka, tutaj nie robi to różnicy.

Zapach jest bardzo specyficzny, jak dla mnie to zapach świeżo skoszonej trawy, dla innych oliwki. Od razu uprzedzam, że ja oliwek nie lubię, wiec te kosmetyki dla mnie po prostu śmierdzą. Zapach nie ulatnia się szybko i dla mnie to minus.

Konsystencja jest bardzo zwarta. Wydaje się, że krem na dzień jest lżejszy. Krem na noc podchodzi swoją konsystencją prawie pod masło. Kremik są białe, wpadające lekko w zieleń.




Ogólnie krem pielęgnacyjny (czyli ten na dzień) jest tłusty, bez faktora, czyli jak dla mnie nie daje się zarówno ani na dzień ani pod makijaż. Na twarzy długo utrzymuje się tłusty film. Na zdjęciu poniżej widać jak po nim błyszczy się skóra po rozsmarowaniu.



Kremowi na noc mogę wybaczyć to, że jest tłusty i kiepsko się wchłania, z dwóch powodów. Po pierwsze nikomu się w nim nie pokazuję, co najwyżej lekko wycieram go w poduszkę. Po drugie skóra rano jest cudownie miękka i nawilżona. Używam go 2-3 razy w tygodniu i naprawdę tyle wystarczy.

Co ważniejsze kremy nie zapychają porów, co przy tak tłustej konsystencji jest nie lada wyczynem.

Najbardziej jednak jestem zadowolona z kremu do rąk. Naprawdę nieźle się wchłania, zostawiając skórę miękką, gładką i bez tego tłustego filmu. Sama nie mam zniszczonych, szorstkich dłoni i dałam teściowej do przetestowania - kremik sobie poradził z tym, wiadomo ze nie od razu, ale poprawa była znaczna. Jest to kosmetyk naprawdę godny polecenia.

Także na kremy do twarzy raczej się nie skuszę. Krem do rąk jeszcze wyląduje wśród moich kosmetyków, pomimo nie małej ceny. I dodatkowo kusi mnie szampon z tej serii, ale to zobaczymy jeszcze. Może któraś z Was wstawi na bloga opinię o nim i wtedy się zdecyduję na zakup :))))

Pozdrawiam :*






wtorek, 22 maja 2012

Yves Rocher peeling do stóp

Nie wiem jak Wam, ale mi bardzo podoba się zapach lawendy. Dlatego skusiło mnie kilka lawendowych produktów, m.in. Peeling do stóp z Yves Rocher

Poniżej zdjęcie w nowej wersji opakowaniowej:
Ja kupiłam go jakiś czas temu jeszcze w poprzednim opakowaniu (skład się nie zmienił):
Do zakupu skusił mnie zapach, opinia o marce, a także zapewnienia producenta. A oto i one:
Peeling wygładza szorstkości i nadaje stopom niezwykłą gładkość.

Składniki roślinne:
- olejek eteryczny z lawendy bio zapewnia stopom komfort.
- puder z pestek moreli delikatnie wygładza skórę.

Stosować na mokre stopy 1 - 2 razy w tygodniu. 
Masować kolistymi ruchami, a następnie spłukać.

STOPY SĄ BARDZIEJ DELIKATNE: 88%
Test przeprowadzony przez 26 osób przez 4 tygodnie, 
przy stosowaniu peelingu do stóp 2 razy w tygodniu.
W ten oto właśnie sposób stałam się posiadaczką 50ml za 9,90zł. Cena regularna to 19,90zł co jest niestety jakimś totalnym nieporozumieniem.


Jest to bardzo gęsty, mleczny żel z zatopionymi w środku, białymi i brązowymi drobinkami. Zapach jest bardzo intensywny i ostry, choć lawendowy. Dla mnie pachnie troszkę jak lek :((

Co do samego działania, to niestety nie jest ono powalające. Zaliczyłam bym go do tych średnich. Złuszczanie jest, ale jeśli któraś z Was ma problem ze stwardniałym naskórkiem, to ten peeling raczej sobie nie poradzi. Drobinki są duże i toporne, choć ostre. Nie wysusza skóry, ale dobrze ją oczyszcza i odświeża.

Tubka jest mała, wiec poręczna, ale sam peeling nie jest wydajny.

SKŁAD: GLYCERIN, AQUA, PUMICE, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA WATER, PENTYLENE GLYCOL, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, PRUNUS ARMENIACA SEED POWDER, AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/VP COPOLYMER, CETEARYL ALCOHOL, PARFUM, LINALOOL, CETEARETH-33, XANTHAN GUM, LAVANDULA ANGUTIFOLIA OIL, ALLANTOIN, TETRASODIUM EDTA

Nie mam problemów ze stopami, ale raczej nie powtórzę zakupu. Nie jest wart swojej ceny.

Dziś zalicza denko, razem z płynem do kąpieli z Avon'u z serii Planet Spa Prowansalska Lawenda i Jaśmin.



Z tej serii z Yves Rocher posiadam jeszcze 
krem dezodorujący - opinia TU
żel chłodzący do stóp - opinia TU

poniedziałek, 21 maja 2012

Szminka Mega Impact " Potęga Koloru " Pink Pop

Witajcie, po tym wspaniałym, ciepłym weekendzie!

A co lepsze dzisiaj nadal świeci słonko :)))) Ta poniedziałkowa recenzja będzie dotyczyła pomadki Avon

Szminka Mega Impact "Potęga koloru" w kolorze PINK POP 44412
gramatura 3,6g
cena regularna 29zł
w promocji nawet za 15zł można kupić


Wg producenta:
*Chromapixel, technologia megaintensywnych kolorów, potęguje moc każdego odcienia
*kształt oszlifowanego diamentu ułatwia precyzyjną aplikację 

Pomadka, jest w czarnym eleganckim opakowaniu, łatwo się ją wykręca. Zdjęcie poniżej, pomimo, że rozmazane, bardzo dobrze oddaje kolor.


Sam wkład pomadki nie jest w przekroju okrągły a kanciasty (to niby ten kształt oszlifowanego diamentu). Nie ułatwia to aplikacji, a nawet ją utrudnia. Zdecydowanie wolę tradycyjne, okrągłe pomadki. Sam kolor to róż z mnóstwem bardzo maleńkich drobinek w kolorze złotym, srebrnym i fioletowo-różowym.
Pomadka, jest miękka, dobrze się rozprowadza i ładnie nawilża usta. Niestety nie kryje tak mocno, jak Nas Avon zapewnia. Zresztą to jest standardem w wielu ich pomadkach i trzeba się przyzwyczaić.




Jak widać w słońcu kolor nabiera pięknego ciepłego, złotego blasku. Uwielbiam ten kolor!!!

Ponieważ pomadka jest miękka, szybko się zużywa i szybko się ją zjada z ust :( Drugą dosyć poważną wadą jest bardzo mały wybór w gamie kolorystycznej. Z takich neutralnych kolorów jest tylko Pink Pop w różu i Never So Nude w beżu. Pozostałych 6 odcieni jest bardzo ciemnych (oczywiście też są półprzezroczyste), ale szczerze... żaden mi nie podpasował. A ja nie jestem uprzedzona do ciemnych kolorów, po prostu nie ma z czego wybierać.

Także podsumowując, kolor Pink Pop jak najbardziej, ale tylko w promocji!!!




ALE uwaga to jeszcze nie koniec na dzisiaj. Standardowo, moje denka z weekendu czyli udało  mi się skończyć błyszczyk z Avonu 24K Pink i mini tubkę kremu antycellulitowego z Avonu. Oczywiście nie pomyślałam i wyrzuciłam do kosza bez zdjęć, więc musicie mi uwierzyć na słowo.



Druga sprawa offtopic'a, to zostałam zaproszona do rozdania u Red Lipstick

a to link do rozdania:
http://mojzakupoholizm.blogspot.com/2012/05/red-lisptick-rozdaje-kosmetyki-za-darmo.html



i zdjęcie tego co można wygrać :)







piątek, 18 maja 2012

Konturówka, kredka do oczu Night Star

Dzisiaj coś z nowości w Avon.

Opalizująca konturówka do oczu w kolorze NIGHT STAR 26948
waga 0,28g czyli 3,5cm wkładu
cena standardowa 22zł
w promocji za 9,90zł

Kredka standardowym opakowaniu w kolorze czarnym  z granatowym paskiem odpowiadającemu kolorowi kredki.


Dla porównania ze zwykłą czarną konturówką Blackest Black i diamentową konturówką Smokey Diamond.


Zarówno jak w diamentowych tak i kredki opalizujące trzeba dla sprawdzenia koloru maznąć na ręce. Nawet na zdjęciu powyżej wyszło przekłamanie bo wyglądają dużo jaśniej na nim (podejrzewam że to przez drobinki, a jeśli chodzi o zdjęcia to też jestem laikiem).

w słońcu

w cieniu, bez flesza

Jak widać na zdjęciach na skórze zachowują się zupełnie inaczej. Czarna jest smoliście czarna, bez drobinek i połysku. Tak samo zresztą zachowują się wszystkie konturówki z tej zwykłej serii (moja mama używa Starry Night Blue i jest to taki bardzo ciemny, matowy granat).
Moja diamentowa, grafitowa kredka daje mocny, ciemny grafitowy kolor z mnóstwem kolorystycznie dopasowanych drobinek w kolorze szarym.

Jeśli chodzi o konturówkę opalizującą Night Star jest ona tak samo intensywna jak poprzedniczki. Sama kredka daje nam kolor zgaszonego granatu, wpadającego wręcz w szarość. Natomiast ten błękitny połysk nadają drobinki, jednak są one dużo drobniejsze niż w konturówkach diamentowych i na pewno dużo liczniejsze Dzięki temu rzeczywiście wygląda tak jak by ta kredka opalizowała.

Wysuwane kredki Avonu są miękkie i wygodnie się nimi maluje (dotyczy to wszystkich serii i wszystkich kolorów)
Trwałość konturówek jest bardzo dobra. Jak już przyschną na oku, to bardzo ciężko je rozmazać, czy nawet rozetrzeć. Spokojnie utrzymują się na oku przez cały dzień. Nawet mleczkiem czasem ciężko się ich pozbyć.
Jednak ich największą zaletą jest fakt, że nie trzeba ich temperować.

Myślę że konturówki z tej nowej, opalizującej serii, będą świetne na lato. W pełnym słońcu będą zmieniać oko jak kameleon, przy okazji je rozświetlając i powiększając.
Ja na moją wishlistę, wrzucam jeszcze tą fioletową Violet i zastanawiam się też na tą trzecią Mocha.
Także zdecydowanie polecam :))))


SKŁAD (opalizującej Night Star dla zainteresowanych):
CYCLOPENTASILOXANE, POLYETHYLENE, SYNTHETIC WAX, POLYBUTENE, CERA ALBA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, ISONONYL ISONONANOATE, CALCIUM ALUMINIUM BOROSILICATE, SUCROSE TETRASTEARATE, STEARYL DIMETHICONE, PENTAERYTHRITYL TETRABEHENATE, BORON NITRIDE, ISODECYL NEOPENTANOATE, SYNTHETIC BEESWAX, TOCOPHEROL, SILICA, STEARALKONIUM BENTONITE, PROPYLENE CARBONATE, TIN OXIDE, ASCORBYL PALMITATE, DIMRTHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, [+/- CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77007, CI 77742, CI 75470, CI 77510, CI 77288]. <GL 1176>